Miesięczne archiwum: Grudzień 2020

13 tydzień – Jestem tu i teraz oraz 3 miesiąc wyzwania – relacja

To niesamowite, że dokładnie dziś w punkt mijają 3 miesiące, odkąd rozpoczęłam mój projekt – w piątek 18 września:) i dodatkowo, że dziś mija 13 jego tydzień – ja uwielbiam 13!! Cudowne zgranie:))

Najpierw kilka słów o tym tygodniu, który był ważny i intensywny. Intensywny pod względem fizycznym – w ciągu 4 dni umyłam 17 okien, które są tak składane i tak duże, że 1 jest jak przeciętne 3 okna, czyli jakbym umyła 51 okien.. No, sama jestem pod wrażeniem! A dodatkowo, a nawet przede wszystkim był to intensywny tydzień pod względem emocjonalnym – od jakiegoś czasu boksowałam się, kiedy poruszyć ważny, acz trudny dla mnie temat zapłaty za moją pracę w miejscu, w którym jestem obecnie. W trakcie pierwszej rozmowy, kiedy tu przyjechałam, usłyszałam cichy głos „zaufaj” i nie pytałam o pieniądze, a okazało się, że pani Danusia o pieniądzach mówić nie lubi i tak temat się rozpłynął.. A z czasem zaczęło mnie uciskać, bo mam różne doświadczenia w mej podróży z wynagradzaniem mojej pracy, nie wspominając o różnych doświadczeniach z pieniędzmi w moim życiu.. Zdaję sobie sprawę, że to ja blokuję ów dopływ, choć jednocześnie czuję, że żyję w bogactwie i obfitości – naprawdę dużo dostaję na co dzień! Sporo zrobiłam sama, od miesiąca nad tym pracuję z Justyną De Prado i rozpuszczamy różne moje przekonania, niektóre bardzo mocne, jak np. że pieniądze blokują moją moc i kreatywność.. A jednocześnie dalej trudno mi było podjąć temat.. Po drodze wyszła jeszcze rana czarownicy, którą mocno poczułam, choć nie zdziwiłabym się, gdybym była raczej czarownicą w męskiej postaci, którą to dotknęło.. (zdecydowanie częściej byłam mężczyzną w poprzednich wcieleniach, kilka razy byłam magiem po czarnej stronie, a wiem przynajmniej 2 wcieleniach, gdzie zostałam zabita za czynienie dobra, a jednocześnie czegoś nieszablonowego, dla szerszej społeczności..) Jakkolwiek wczoraj tego dokonałam! W sumie rozmowa na ten temat trwała.. może 2 minuty.. Okazało się, że pani Danusia myślała o tym, nawet planowała porozmawiać ze mną, jednak jej niechęć do rozmów na ten temat sprawiły, że to odwlokła i tak wyszło.. W każdym razie wyjeżdżając na święta, wyjadę bogatsza:) Dobrze rozpoznałam głos intuicji, by zaufać:)

Chcę jeszcze opowiedzieć jeszcze o kilku ważnych wydarzeniach w klimacie intuicji i pieniędzy:) A to ostatnio 2 tematy przewodnie w moim życiu, a intuicja to przecież bycie tu i teraz, w temacie, jaki nadałam sobie na ten tydzień:) Pierwsza to to, że zapisałam się na Złoty Krąg u Doroty Jesiołowskiej – Sołoduchy i to jest inwestycja, którą poczułam sercem od razu, choć mój umysł wariował, kiedy widział cenę.. A jednak z lekkim sercem zdecydowałam się, bo czuję, że ten krok to krok ku obfitości pieniędzy w moim życiu, by przetransformować w działaniu stare schematy biedy we mnie. Co ciekawe tego samego dnia na inną ofertę 10 razy tańszą na ten sam okres czasu i bogatszą w materiały poczułam, ze jest za droga.. Tam też ważny był kontekst, jakkolwiek to było cenną lekcją, że cena nie ma znaczenia, liczy się coś innego:) I choć na razie krąg został przesunięty w czasie, bo nie zebrała się odpowiednia ilość osób, to ja jestem przeszczęśliwa! Już dostałam dodatkowo Kurs rekalibracji u Doroty, bo jakoś sam z siebie doszedł do mnie mail powitalny i Dorota zdecydowała się mi go w takim razie podarować (Wszechświat działa!!). A wczoraj dostałam sesję z nią 1:1, co mi pomogło przeprowadzić wczorajszą rozmowę z panią Danusią:)

Jedno z przekonań, jakie wprowadzam w życie, to takie, że pieniądze lubią do mnie wracać, przybywać i bywać przy mnie, bo zauważyłam, że trudno im do mnie wrócić, kiedy je komuś pożyczę.. I wczoraj na spacerze znalazłam na drodze 10 złotych. Ucieszyłam się bardzo, że pieniądze leżą na mojej drodze:) Za chwilę dotarło do mnie, ze to jest moje 10 złotych, które nosiłam w kieszeni kurtki i nawet nie zauważyłam, jak któregoś dnia wyciągając coś z kieszeni – więc do mnie wróciły!! Extra!! Cudowny kolejny znak od wszechświata, że zmienia się moja wewnętrzna przestrzeń:))

Ok, przejdę teraz do podsumowania tych 3 miesięcy – sama jestem ciekawa, jak ono wyjdzie:) Przejrzę swoją listę konkretów, którą opisałam i wypiszę co już zrobiłam:)

  • Poranne rytuały lekko się zmieniły. Na dziś od 80 dni realizuję 90-dniowy program warunkowania umysłu, dzięki któremu codziennie czytam kilka lub kilkanaście afirmacji, które mam na swojej liście, stworzonych dla mnie. Co ciekawe – budzę się ok 6, często słuchając jakichś medytacji, by być gotową do wstania pół godziny czy bawet godzinę później. Czasami mówię modlitwę, jednak nie codziennie, choć szkoda. No i naprawdę zaczęłam ćwiczyć – 5 minut, ale jednak:) I to powitanie słońca, którego do tej pory nie czułam:) Wieczorem w ramach tego programu wypisuję wdzięczności i sukcesy dnia, a także, co dla mnie jest cudowną nowością – za co siebie doceniam (zamiast czekać, aż ktoś mnie doceni – polecam tę praktykę szczególnie tym, który takiego docenienia, tak jak ja, potrzebują na co dzień:)
  • dalej błogosławię wszystko, a szczególnie trudne, oceniające słowa ludzi wokół mnie, co pozwala mi zatrzymywać się w mojej ocenie ich postępowania, bo to nie tędy droga – jest mi z tym lżej i mniej się nakręcam:)
  • poczułam, że brakuje mi pytania siebie na koniec dnia, co sprawiło mi radość i przyjemność w danym dniu – wypisuję wdzięczności, jednak nakierowanie się na radość i przyjemność wzmocni to jeszcze mocniej, więc do tego wrócę:)
  • z autodiagnozy jakoś tak po prostu bez planowania tego zdiagnozowałam się pod kątem dosz z ajurwedy (jestem Pitta – Kapha na poziomie ciała, a Vata – Pitta na poziomie umysłu – niezła mieszanka, jednak dało mi to jeszcze większe zrozumienie siebie – czuję większą akceptację swojej osoby:), przesłuchałam nagrań z astrologii zachodniej i wedyjskiej, dało mi to ciekawe wglądy w siebie – natomiast teraz poczułam, by wypisać jeszcze to, co na dziś najmocniej zapadło mi w pamięci:) oraz przeczytałam info z testu MBTI:)
  • kurs mindfullness niestety jeszcze nie ruszony, jakkolwiek już znalazł się na tapecie strony startowej:))
  • intencji poświęciłam kilka tygodni – są chwile, kiedy ją stosuję świadomie, częściej jednak zapominam o niej – tak jest na dziś
  • codziennie jestem na min półgodzinnym spacerze zwykle z kilkoma psami, które często rozśmieszają mnie do łez i pobudzają do głośnego śmiechu:)); wprowadziłam nowy sposób witania się z moim psem, co bardzo nas zbliża do siebie:)
  • zdecydowałam się oglądać The Voice of Poland, bo ten program mnie porusza i daje ogromną przyjemność – wrażeń i poruszeń serca miałam co niemiara:)
  • częściej niż kiedyś śmieję się, żartuję, zabawnie komentuję lub błogosławię w myślach, w każdym razie jest więcej radości we mnie:)
  • sesja z Kasią Hoppe – mocna, mega wartościowa, oczyszczająca:)
  • poprzez 90-dniowy program warunkowania umysłu wizualizuję często moje idealne życie:) czuję je całą sobą, choć jeszcze domku drewnianego nie ma na horyzoncie, za to już mieszkam w lesie, bo dom, w którym teraz jestem, jest tak położony:))
  • realizuję kurs Dharma, zrobiłam Oczyszczanie energetyczne oraz Odporność z Ajurwedą, jestem w trakcie Zdrowia psychicznego z Ajurwedą oraz Flow – wow, był moment przytkania, jednak to się zmieniło, kiedy zwolniłam i bardziej intuicyjnie sięgam, to dostaję piękne przekazy i wskazówki:)
  • codziennie, czasami rano i wieczorem – zaczęłam słuchać różnych medytacji:)
  • w soboty zapraszam się na randki, w ramach których m.in. masuję się – boskie doświadczenie:)
  • w niedziele robię sobie wieczorną 3 godzinną medytację w ciszy – kolejne boskie doświadczenie:)
  • coaching z Justyną – wspólna praca, a nie Zosia – samosia:)
  • ogólnie mam więcej radości w sobie, częściej się śmieję, żartuję, a jak się łapię, to na twarzy mam często lekki uśmiech:)
  • przyglądam się swojej misji, pracuję nad intuicją:)

Hmm, jestem na dobrej drodze w zrealizowaniu swego celu tego wyzwania:)) Jestem z siebie dumna – doceniam moją pracę – zabawę nad sobą:) Tak trzymać!

Hmm, teraz do mnie dotarło, że moje okresy 3 miesięczne praktycznie korelują z porami roku – kalendarzowymi! Teraz na dniach przecież przesilenie zimowe:) Ciekawe zgranie:)

No to rozpoczynam kolejny tydzień – dla mnie to tydzień lekkości i bycia na luzie w tym czasie świątecznym🙂 Taką daję temu intencję: lekko, radośnie i na luzie:)

12 tydzień – Miesiąc na luzie – relacja

Ostatnio w mojej głowie się trochę kotłuje.. Z jednej strony od pół roku wgłębiam Ajurwedę, która choć starożytna, to dalej jest aktualna i bardzo prawdziwa.. I temat mnie naprawdę wciągnął, szczególnie, że jest tak cudnie podany w wykonaniu Marii z Agni – Ajurweda. Dużo się dowiedziałam, skorzystałam, wdrożyłam w życie, zrozumiałam, zaczynam wiele rzeczy widzieć w innej perspektywie.. Przystań miała trwać pół roku (jeszcze mam do niej dostęp do początków stycznia), w trakcie czułam euforię tym, czego słuchałam i chciałam więcej, a jednocześnie zmęczenie internetem, bo tych nagrań było tak wiele, wszystkie chciałam wysłuchać.. Mówiłam sobie, że dam radę te kilka miesięcy.. A po drodze, jak już pisałam wcześniej – a to zakupiłam Dharmę, a to Odporność z Ajurwedą.. Potem skorzystałam z kursu Oczyszczanie energetyczne, prowadzone przez inną wspaniałą osobę Dorotę Jesiołowską – Sołoduchę. Super! A potem był Black Friday i możliwość skorzystania z kolejnych kursów z Ajurwedy w fajnej cenie.. I cudowne Masterclassy, webinary.. Wszystko fajnie, tylko za dużo tego – głównie bycia w necie.. Cudownie się tego słucha, jednak brakuje mi wymiany, rozmowy, podzielenia się refleksjami.. W dużej mierze jest to jednostronne, choć wzmacniające ducha.. Taka jestem przesycona, a jednocześnie wybrakowana, bo na co dzień nie mam z kim się tym podzielić – podyskutować.. Jednocześnie dociera do mnie, że ja też uciekam od żywego kontaktu do netu, bo tam mam dostęp do innej energii, do której jest mi duchowo bliżej.. Błędne koło.. Czasami jestem tu i teraz, w danej chwili, a często nie jestem.. To takie smutne.. Tak łatwo się zapętlić.. Wiem, że potrzebuję żywego kontaktu, wymiany, by to, co wiem, zdobywam, czym się inspiruję pomnażało się, a nie usychało w środku.. W ten sposób, jaki jest teraz, nie korzystam w pełni z tego, co dostaję, do czego mam dostęp.. Też nie chcę, by moje życie toczyło się w necie w jednostronnej odsłonie..

I może dlatego, zapisuję się do Złotego Kręgu, tworzonego przez Dorotę.. Wykupię dostęp na pół roku – mam tam mieć 2 razy w miesiącu spotkania na żywo w necie – śmiesznie to brzmi.. Jednak doświadczyłam jednego takiego spotkania w Agni w Przystani i wbrew moim lekom, okazało się niesamowite, bo mogłam w małej 3-osobowej grupie się wymienić, podzielić.. Taki balsam na duszę.. Dam sobie te pół roku, bo jeszcze tyle czasu może się mielić to, co się obecnie dzieje na świecie. Nie powiem, że mam całkowite TAK na to, bo jednak to w necie.. Od rana czuję, jak mi brakuje kontaktu, wymiany.. Jak to dodaje energii, innej jakości codzienności.. Tak sobie teraz myślę, że jestem w takim błędnym kole, bo w żywym kontakcie z ludźmi, z którymi jestem na co dzień jest żywa energia, jednak nie ma prawdziwej wymiany i trochę mało w tym pozytywnej energii.. Stad lgnę do netu, gdzie mam dostęp do pozytywnej, wzmacniającej energii, tyle, że bez wymiany żywej energii.. Jest szansa, że krąg zaspokoi moje tęsknoty, a jednocześnie wiem, że dopóki ja się w pełni nie otworzę i nie będę tu i teraz, to nic się nie zmieni..

Co jest fajne to to, że w ostatnim czasie sporo słucham medytacji – zarówno rano, jak i wieczorem. Na razie mój umysł błądzi w trakcie ich trwania, jednak czuję, że z czasem wyciszę się:) Dużo mi też daje lektura książki Deepaka Chopry „Siedem duchowych praw sukcesu”, w których dzieli się podstawowymi prawami duchowymi i jak je zastosować w codziennym życiu. Każdego dnia czytam jeden rozdział, co zajmuje mi mało czasu, a daje sporo inspiracji. To, co mi najbardziej na razie utkwiło w głowie mi jedno zdanie: „Spotkawszy kogoś, możesz go po cichu pobłogosławić, życząc mu szczęścia, radości i śmiechu.” w ramach prawa dawania i przyjmowania. Od tej pory staram się każdemu błogosławić – niech mu się szczęści:)

Z tym jestem, tym się dzielę:) Czas na kolejny tydzień pełen inspiracji, w którym chcę po prostu BYĆ TU I TERAZ

10 i 11 tydzień – Miesiąc na luzie – relacja

I już kolejne tygodnie za mną! Miałam pisać tydzień temu, jakoś zbierałam się do tego w okolicach piątku, no i nie wyszło.. Na pewno to mi pokazuje, że jeśli dalej będę chciała pisać relację co tydzień, to warto trzymać się jednego dnia – wtedy jestem na tym sfokusowana, a tak – pomimo chęci – rozmyło się.. Poza tym są jeszcze 2 kwestie. Pierwsza to taka, iż trochę za dużo na siebie wzięłam – do tego zaraz jeszcze wrócę, bo ostatnio się temu przyglądam, a druga to taka, że to w końcu miesiąc na luzie!:) Z innej strony patrząc to super, że naprawdę dałam sobie na luz:) Dałam i daję, bo jednym z tematów, jaki mam ostatnio na tapecie, jest temat sięgania po coś dla siebie – po czas, odpoczynek, pieniądze za pracę.. Temat wyszedł na coachingu przy przyglądaniu się energii żeńskiej i męskiej, braniu i dawaniu. W dawaniu jestem świetna – lekko, czasami aż za, rozdaję pomoc, swój czas, swoja wiedzę, swoje umiejętności. Co do brania to w pierwszej chwili poczułam,że to to ja potrafię i to jest prawda. Tego nauczyłam się w podróży, bo wiele osób daje mi gościnę, jedzenie, dobre słowo i potrafię to z lekkością przyjąć – już tak. Jednak jest tak wtedy, kiedy ktoś sam , z własnej woli mi coś daje, natomiast sięgać po coś, to już dla mnie inna para kaloszy.. W każdym miejscu, w którym jestem, wcześniej czy później okazywało się, że mam wewnętrznego poganiacza, który każe mi za tę gościnę się odwdzięczyć, a w pracy – robić tak, by zasłużyć na docenienie.. Pamiętam jak dziś, kiedy byłam u Kingi Milo (kiedyś Maruszczak), nauczyciela Totalnej Biologii i cudownej istoty, przez jakiś czas w gościnie i cały czas coś robiłam. Wydawało mi się, że robię coś, co lubię – i tak jest, dopóki robię to na luzie i z uwzględnieniem siebie. Jednak kiedy mi powiedziała, bym może w końcu usiadła i po prostu była, to uświadomiłam sobie, że część z tych czynności była z wewnętrznego przymusu potrzeby odwdzięczenia się za tę gościnę.. To była bardzo mocna lekcja. Od tamtej pory mocno sprawdzam, czy będąc u kogoś w gościach robię, co chcę, czy jednak inny motyw jest pod spodem.. To jednak nie sprawdzało się niestety, kiedy pracowałam.. Ponad siły, bez odpoczynku, pędząc nie wiadomo po co i dokąd, bo nie było takiej zewnętrznego nakazu – zresztą, wtedy bym odeszła:) To dotyczy mnie samej.. Teraz, tu gdzie jestem, uczę się mocno odpoczywać bez poczucia winy, na luzie – w ostatnich dniach to mi się udaje:) Jednak przyczyniły się do tego 2 refleksje. Pierwsza dotyczy tematu pieniędzy, który też się przewija obecnie, m.in. w związku z tym, iż nie wiem, czy tu gdzie teraz jestem, dostanę pieniądze za swoją pracę, czy jednak uznają to jako formę odpłacenia za dach nad głową i jedzenie.. Jakoś ten temat się nie pojawił sam, a ja, jak już wspomniałam, mam trudność w sięganiu po coś dla siebie.. Ja mogę pracować za darmo, jak jest to jasno określone, a tu – brakuje doprecyzowania.. Są momenty, kiedy mnie to złości i wtedy się nakręcam.. Postanowiłam na razie odpuścić temat pieniędzy, choć na pewno chcę stąd za jakiś czas wyjechać z jakimś wynagrodzeniem. By się nie nakręcać pojawiło mi się hasło „służyć inaczej z dbaniem o siebie”, co postanowiłam wdrożyć w życie. Ułatwiło mi to jeszcze jedno przemyślenie. Planuję za jakiś czas osiąść w małym drewnianym domku w lesie. Nie, nie mam takiego domku i nie maa planu, gdzie to będzie, bo to moja dusza mnie poprowadzi tam, gdzie mam być, gdzie przyda się moja energia. Wiem całą sobą, że nastąpi to w tym roku numerologicznym, tj. do września 2021 roku. W podobnym czasie zmaterializuje się tez mój partner – po prostu gdzieś na swej drodze spotkam bratnią duszę. Istnieje taka opcja, iż będzie to w jednym pakiecie:) Jeśli tak, to wtedy będę w gościnie u tego człowieka. Jak mam się wtedy poczuć na luzie, skoro tego nie potrafię w 100%? Poczułam, że to miejsce temu też m.in. służy, by się tego nauczyć:) I tak od kilku dni naprawdę zaczęłam się swobodniej czuć!! To naprawdę wspaniałe uczucie:)) Ale się rozpisałam – nawet nie myślałam, że to napiszę, bo mam kilka innych rzeczy, którymi chciałabym się jeszcze podzielić:)

Wspomniałam na początku, że wzięłam sobie dużo na głowę.. I tym m.in. chciałam się na początku podzielić, że Agni – Ajurweda zrobiła \po raz pierwszy Black Friday i w promocyjnej cenie sprzedała kilka swoich kursów. No i zaszalałam! Kupiłam upragnioną psychologię ajurwedyjską, dodatkowo zdrowie psychiczne (które kiedyś mnie pociągało, ale potem jakoś zmieniłam zdanie, a teraz było w dobrej cenie, a temat ciekawy) oraz medytacje:) Tak się cieszę z tej psychologii! Tyle, że oprócz tych 3 kursów, uczestniczę jeszcze w Przystani, od której wszystko się zaczęło, w Dharmie i jeszcze zapisałam się na Flow do Doroty Jesiołowskiej – Sołoduchy.. Wszystko to jest cudowne i super, że mam taką opcję, tyle, że .. W ostatnim nagraniu z Dharmy Maria powiedziała ważną rzecz, żeby dać sobie czas na przetrawienie.. I poczułam, że trochę idę za szybko, że za dużo i że mogę się przegrzać, zamiast rozwinąć.. I zamiast słuchać intuicji, serca, to zapętlę się w umyśle.. I fakt, mam teraz taki czas, co jest też związane z energią na ziemi, że chwytam pewne rzeczy w lot, szybko transformuję, jednak warto dać sobie czas, by to osiadło, by to naprawdę poczuć.. Mocno to zarezonowało ze mną i zatrzymało… Postanowiłam zwolnić – w końcu te kursy mam dostępne rok, nie uciekną:)) Jest jeszcze jedna rzecz związana z zakupem kursu Psychologia ajurwedyjska. Kiedy chciałam go kupić we wrześniu, coś mnie wstrzymywało (na pewno m.in. cena, choć nie tylko). Zapytałam wtedy w kartach, czy mam go kupić. I pamiętam, że dostałam 2 sprzeczne informacje (bo jedna karta wypadła), na pewno na jednej z nich była odpowiedź „zaczekaj”.. Wtedy zgłupiałam i ostatecznie nie zdecydowałam się. Podobnie było przy zakupie Dharmy, jednak wtedy zdecydowałam się na zakup. I co? Jeden i drugi kurs był w promocji! I dlatego było wtedy i tak, i nie:) Cieszę się, że jest tak jak jest, jakkolwiek warto słuchać intuicji:))

Wydarzyły się jeszcze 2 ważne dla mnie rzeczy, a raczej ja je zrobiłam dla siebie dzięki inspiracji z Przystani. Któregoś dnia słuchałam webinaru „Seksualność kobiety”, którego jakoś mi się nie chciało słuchać, a był ostatecznie wspaniały! I w trakcie jego słuchania zrobiłam coś cudownego: zaprosiłam siebie na randkę!! I w sobotę ją zrobiłam!! Ale to były niesamowite uczucia:i przed, kiedy czekałam na 19 godzinę i w trakcie, kiedy masowałam sobie głowę, a potem cale ciało, a na kobiet zrobiłam sobie kąpiel z myciem głowy:) Zwykłe czynności, które były niezwykłe w tym kontekście! Od tej pory postanowiłam się raz w tygodniu zabierać na takie randki – kolejna już jutro!! Druga inspiracji wypłynęła z warsztatu z Kasią Krasucką, a była to 4 godzinna medytacja- siedzenie w ciszy bez wykonywania żadnych czynności w tym czasie z wyjątkiem wyjścia do wc. Robiłam to raz przez 2 godziny we wrześniu i było to super i przy okazji randki i tematu dbania o siebie sobie o tym przypomniałam i postanowiłam na czymś takim spędzić wieczorne godziny w niedzielny wieczór:) I kolejne boskie doświadczenie, które też zamierzam kontynuować co tydzień:)

I ostatnia wiadomość z ostatniej chwili: od wczoraj realizuje kolejne wyzwanie: wstawanie o 6 rano! Choć kładę się wcześnie spać, to śpię długo i mocno, bardzo to lubię:) I poczułam, że warto spróbować inaczej i jak na razie jest to świetne! Zaczęłam ćwiczyć powitanie słońca, czego wcześniej nie lubiłam, a na warsztacie z Przystani dziewczyna zrobiła to jakoś tak, że mi się spodobało:) Odpuszczając te kursy, tzn. parcie, by szybko je zrobić w połączeniu z tymi ostatnimi praktykami, czuję, że to jest to!! Moja głowa odpoczywa, a treści i ćwiczenia z Dharmy integrują się we mnie:)

Może o tyle lepiej robić relację co tydzień, że mniej się zbiera do podzielenia się:)) Powoli wkracza temat świąt, co mnie też pozytywnie nastraja:) Do next time:)) Kontynuuję miesiąc na luzie:)

ps. na razie dalej mi trudno nadawać intencję różnym czynnościom w ciągu dnia.. może ten dzień niedługo nastąpi, że mi kliknie i po prostu intencje będą pojawiać się w mojej głowie?