O mnie

Mam na imię Nina. Od 8 lat (dokładnie od 28 maja 2012 roku) podróżuję po Polsce. Początkowo to był sposób na znalezienie rozwiązania sytuacji osobistej – byłam w długach, a pomimo mych różnych działań, moja praca (prowadziłam gabinet psychoterapeutyczny i różnego typu warsztaty rozwoju osobistego) przynosiła mi coraz mniej zysków. Czas było coś zmienić, a że przyszedł mi do głowy pomysł, by wyruszyć z Poznania i pojawiła się okazja współpracy w Raciborzu, więc spakowałam swój dobytek w samochód i w drogę. Mnóstwo rzeczy sprzedałam i rozdałam, a resztę – wówczas jeszcze ważnych dla mnie rzeczy – zostawiłam w komórce i na półce w szafie, a mieszkanie wynajęłam (w czym bardzo wsparł mnie mój brat Marcin, za co do dziś jestem mu wdzięczna – zresztą, potem też mi bardzo pomagał, fajny brat, nieprawdaż?:) To, co początkowo było w jakimś stopniu przymusem, czemu towarzyszyło pełno lęków szczególnie przez pierwszy rok, z czasem stało się pomysłem na życie. Co jakiś czas znajdowałam jakąś nową pracę w innej części Polski (a często ta praca znajdywała mnie;) ) i tak sobie żyłam. W 2014 roku dołączył do mnie Bazyl, pies obecny w mej rodzinie wówczas od lat 6 (którego wtedy nie za bardzo lubiłam z powodu niektórych jego zachowań) i tak od lat razem przemieszczamy Polskę:)

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Bazyl-mój-cudowny-towarzysz-i-nauczyciel-1024x768.jpg
Bazyl – mój cudowny towarzysz i nauczyciel 🙂 (foto: Agacper)

Od 2017 roku, kiedy ostatecznie sprzedałam mieszkanie i moja wolność poszerzyła się (większość pieniędzy poszła na spłatę długu – sprzedaż mieszkanie była uwolnieniem z jednej strony od długów, a z drugiej – uwolnieniem się od materii, której dużo puściłam w trakcie podróży:), na jakimś poziomie zwolniłam i częściej jestem u kogoś w gościnie niż na zarobku, co i tak do mnie przychodzi raz na jakiś czas za pomocą ogłoszenia, wiszącego na olx od 5 lat:) Gdziekolwiek jestem żyję, doświadczam i dalej się uczę być tu i teraz w codzienności, którą lubię bardzo:) Dużą część czasu spędzam na Podlasiu, które ukochałam podczas praktyk z Eul-u, Ekologicznego Uniwersytetu Ludowego (http://www.eul.grzybow.pl) i dzięki któremu poznałam kilka osób, które teraz co jakiś czas odwiedzam, m.in. Zielską Kolonię (https://www.facebook.com/zielskakolonia/) i pomagam im w ich codzienności, co lubię teraz i to bardzo:) W trakcie Eul-u zainspirowałam się ziołami, które zbieram, robię z nich mieszanki herbaciane oraz przepyszne octy – polecam z kwiatów czeremchy, z gwiazdnicy czy wielokwiatowy:)

W trakcie podróży zamieniłam posiadanie na bycie, co sprawiło m.in. że wolę z ludźmi spotkać się i pogadać w żywe oczy niż lansować się na FB. W 2013 roku oddałam swojego ówczesnego laptopa i porzuciłam wszelkie technologie (telefon mam, ale starego typu, żadnego smartfona, brrr). Teraz małego i lekkiego (co dla mnie ważne) laptopika mam, bo miałam na nim pisać książkę o mej podróży, jednak i tak ostatecznie piszę ją w zeszycie (obecnie drugim) długopisem, bo mi tak lżej, bez niepotrzebnego napięcia.

Moja technologia pisania książki 🙂 (foto: Nina Marta Olszewska)

Z czasem przyszła do mnie informacja o stworzeniu bloga, co wówczas dla mnie niewykonalne, a teraz – po prostu go tworzę i mam z tego radość (choć nie odnajduję się nawet w 10% w kokpicie i innych cudach blogowych od środka:)) Czasami do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć i robić je w swoim tempie:)

To mój codzienny sposób na przemieszczanie się 🙂 (foto: nina marta olszewska)

W chwilach dla siebie uwielbiam przebywać na łonie natury, a szczególnie regeneruję się w lesie u boku mego psa:) Zbieram ziółka, mieszam je, koloruję mandale i inne kolorowanki dla dorosłych (uwielbiam bawić się kolorami, a robię to mazakami, bo wyraźniejsze kolory), zimą szydełkuję lub haftuję, wypełniam Zieleninki i Pisaninki, moje zeszyty (kolejne obok mych książek:)) Czasami czytam książki, różne, jakkolwiek, choć kiedyś myślałam, że to będę robić, kiedy osiągnę wolność finansową, to teraz jest to dla mnie czasami nudne.. Był czas, że mocno warsztatowałam, ostatnio na duchowych warsztatach, a teraz wolę duchowość w codzienności:)

Jedna z moich pokolorowanych mandali – uwielbiam kolorować mazakami ze względu na intensywność barw jaką dają oraz przechodząc stopniowo z jednego koloru do drugiego