5 tydzień – Dużo się śmieję i wszystko zamieniam w żart – relacja

Szczerze mówiąc nie do końca wiem, co napisać. Jakby ten projekt odszedł na bok, bo bardziej jestem tu i teraz:) A o to też chodziło – by nie być w umyśle i tworzyć sobie historie.. Kiedy piszę o tym, to był jeden trudny dzień w tym tygodniu, choć trudny, w stosunku do tego, co kiedyś, to za duże słowo.. Po prostu dzień, w którym obniżył mi się nastrój. Najpierw poczułam złość, kiedy robiłam coś w pralni. Zatrzymałam się, skąd ona jest i na co. I okazało się, że czuję ją do tych ludzi, u których jestem, bo pojawiła mi się myśl, że nie nadążam z robotą, że czuję się powalona powierzchnią tego domu, że gdybym wiedziała, jak duży jest to dom, to bym nie przyjechała, itd… Nakręciłam się.. Jak naprawdę to przeanalizowałam, to doszłam do wniosku, że tym, czym się nakręciłam, to zdaniem, które powiedziała pani Danusia przy śniadaniu, iż ta podłoga w kuchni wymaga potrójnego mycia.. Od razu poczułam, że wrzuca mi kolejną robotę na co dzień.. Ma ona – tzn. pani Danusia, według mnie tendencje do perfekcjonizmu w sprzątaniu, a ja jestem na zupełnie innym etapie pod tym względem. Sprzątam tu, jakby to było moje, bo też lubię czystość, jednak pewne rzeczy odpuszczam, bo wolę po prostu cieszyć się życiem niż tylko sprzątać. Jakkolwiek, na tyle, co poznałam panią Danusię, to ona by tak chciała, gdyby mogła sama robiła i fajnie jak to raz na jakiś czas zrobię, to jednak nie muszę codziennie.. Na mnie tez jak płachta na byka, działa agresywnie ton rozkazujący czy nakazujący.. Od razu rodzi się we mnie buntownik.. A wystarczy mnie ładnie poprosić, a góry mogę przenosić! I to do czego ostatecznie dotarłam to do myśli, że znowu nie spełniam czyichś standardów, oczekiwań.. Moja złość była wynikiem starcia się dwóch tendencji: bycia w zgodzie ze sobą, lekko, przyjemnie, angażować się ze słuchaniem siebie a spełnianiem czyichś oczekiwań, by zasłużyć na akceptację, docenienie.. Cieszę się, że szybko to rozpoznałam, choć cały dzień miałam, jak już wspomniałam, obniżony nastrój.. Miałam w sobie decyzję, że jak będzie okazja i możliwość, to pogadam na ten temat z panią Danusią i rozwiążę to w interakcji, a nie tworząc sobie coś w głowie. W danym dniu takiej okazji nie było, w jakiś sposób powiedziałam to następnego dnia. Przy okazji wymiany zdań, co zrobić na obiad, dotarło do mnie, że reaguję za szybko i za bardzo różne teksty pani Danusi – jak zwykle – odbieram do siebie. Potem wspólnie wyładowywałyśmy zmywarkę i w którymś momencie pani Danusia bardzo mocno i ciepło mnie doceniła, wręcz powiedziała, że jestem cudowna i bardzo jej pomagam. To mnie mega wzruszyło i dało okazję, że ujawnienia wcześniejszych czarnych myśli.. Ta sytuacja sprawiła, że poczułam się ponownie swobodnie i lekko! Będę się uczyć wolniej reagować i nie brać do siebie – skoro to już jawne, to mogę z tego żartować i przeobrażać to:)

Zmiana, jaką jeszcze w sobie zauważam, to to, iż wieczorem, kiedy mam już wolne i czas dla siebie, jestem pełniejsza energii, bo odkąd tu jestem, choć ciężko nie pracuję, to jednak energetycznie wysycałam się i bywałam zmęczona około 20, wręcz padałam nietomna.. Mam wrażenie, że te 2 sytuacje, uzmysławiające i uwalniające część energii na to wpłynęły:)

W pierwszy z tych wieczorów – w środę – miałam energię „na tak”:) W końcu odpisałam kumpeli na maila i .. zdecydowałam się na kurs online, polecony przez Marię Nowak -Szabat. Jest to „Oczyszczanie energetyczne”, prowadzone przez Dorotę Jesiołowską – Sołoduchę. Poznałam ją jakiś czas temu i uczestniczyłam w jej bezpłatnym kursie o archetypach finansowych. Bardzo spodobała mi się jej energia i to był jeden z powodów, dla których zdecydowałam się na ten kurs – chcę otaczać się ludźmi, którzy mają pozytywną energię:) Poczułam, że chcę ją wesprzeć, a sama skorzystać z kursu, by oczyścić swe złogi emocjonalne:) A jeszcze cena była przystępna i decyzja zapadła:) A potem zakupiłam e-booka o strączkach w Ajurwedzie, a co – strączki uwielbiam, ajurwedę też, warto też wesprzeć ludzi, którzy dzielą się czymś dobrym:)

Poza tym w temacie tygodnia dużo się śmieję, coraz więcej i to jest cudowne uczucie!! A już od wczoraj ponownie żartuję, wygłupiam się – bosko! Jak lekko!! I tak dalej:))) Jestem lekka jak piórko, jak to kiedyś przekazały mi Anioły, a prawda uwalnia – jak to powiedzieli mi Moi Mistrzowie:)

Ostanie dni zainspirowały mnie, by na kolejny tydzień być na TAK!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *