Archiwa tagu: błogosławienie

16 tydzień – podążanie i słuchanie swojej intuicji – relacja

Ten tydzień upłynął mi pod hasłem ODPUSZCZENIA, jednak nie doszło by do tego, gdyby nie słuchała swojej intuicji.. Od jakiegoś czasu słyszałam w sobie, by odpuścić z tymi kursami, co mam. Czułam w sobie napicie, że nie zdążę, co dzisiaj mam zrobić, czas ucieka itp… Czułam w sobie wewnętrzny pośpiech, napięcie, bycie w głowie, zamiast tu i teraz. Miałam poczucie, jakbym utraciła część siebie, bo pół roku temu rzadko siedziałam przy kompie na necie, robiłam sobie po prostu coś. Poczułam zapętlenie i chaos.. W końcu udało mi się odpuścić, choć do końca nie wiem jak to zrobiłam.. Na pewno był to dłuższy czas, kiedy uzmysławiałam sobie, że czegoś mi brakuje.. Kilka razy potrzebowałam powiedzieć do swego umysłu, że zdążę, że mam czas i w końcu tego dokonałam! Hurra!!

Ten stan wpływał, a jednocześnie był dodatkowo podkręcany poprzez relację z Danusią, u której jestem. To na swój sposób bliska, a jednocześnie chwilami trudna relacja – w końcu jesteśmy do siebie pod wieloma względami podobne.. Jakkolwiek pojawiła się wizja, możliwość wyjazdu na około tydzień, by pomóc kumpeli w remoncie, a raczej przygotowaniami przed i sprzątaniem po, w czym jestem dobra i robię to chętnie. Choć początkowo marne były szanse wyjazdu, czułam, że się to uda – no i tak się stało:) Ponownie intuicja mnie nie zwiodła:) To też przyczyniło się do odpuszczenia, do większego luzu w środku, a to wpłynęło na to, co opisałam powyżej – wszystko jest ze sobą połączone:)

Początek tego tygodnia, a zarazem nowego roku był bardzo trudny. Zaraz po wpisie z tego dnia wzięłam swego Bazyla i Plamkę, młodą, kilkumiesięczną suczkę na spacer i wydarzył się wypadek.. Na moich oczach koń cofając się nadepnął na tylną łapę tej młodej suczki, po prostu miażdżąc ją.. To odpaliło pamięć w mej duszy o innym wcieleniu, kiedy na moich oczach 2-3-letnie dziecko – moje lub którym się opiekowałam – wpadło pod kopyta koni i albo zginęło, albo zostało kaleką. Ja nie mogłam sobie tego wybaczyć i poprzez to aktualne wydarzenie uzdrawiałam poczucie winy z tamtego okresu.. Bardzo mocne doświadczenie.. Suczka trafiła do kliniki i wróciła po kilku dniach. Jest po prostu niesamowita! Pomimo prętów w nodze chodzi, czasami wręcz skacze i ma dużo pozytywnej energii! Aż kręcę głową z niedowierzania – jest takim niesamowitym nauczycielem radości i płynięcia – skupiania się na tu i teraz, a nie rozpamiętywaniu tego, co było, się wydarzyło – jakby to robił człowiek..

Od 1 stycznia każdego dnia dostaję medytacje balansujące Vatę od Marysi z Agni – Ajurweda i to jest coś cudownego! Taki balsam na duszę!! Wspaniale, że się na to zdecydowałam w ramach Black Friday! Dobry wybór:) W ogóle ostatnio dużo słucham i medytacji i wizualizacji, korzystając z mego telefonu:) Zaczęłam go doceniać z tego powodu:) Robię to z samego rana, jak się budzę o 6, kiedy nie jestem w stanie jeszcze wstać, to choć słucham:) A to i tak wpływa na moją podświadomość:) Czasami robię to też wieczorem, kiedy zasypiam:) I tak koduje na nowe moją podświadomość:)))

Na koniec opowiem, czego jeszcze dokonałam, z czego jestem ogromnie dumna! W ramach kursu Dharma miałam przygotować Księgę pasji – w jakiejś formie wizualnej przedstawić moje pasje. Mogła to być np. mapa marzeń, jednak od początku poczułam zdjęcia – by znaleźć w necie zdjęcia obrazujące to, czym żyję i jak chcę żyć:) A jak usłyszałam, że można zrobić z nich filmik, to całą duszą poczułam, że ja to chcę! Dla jasności – za komputerem i netem na co dzień mimo wszystko raczej nie przepadam, no i w ogóle nie wiedziałam, jak się za to zabrać. Jednak w końcu od czego jest internet?:) Wpisałam odpowiednie hasło i zaraz wyskoczył mi filmik, w którym gościu krok po kroku pokazał, co mam zrobić na jakim programie:) Nie powiem, że było to łatwe i lekko mi poszło – różne emocje trudne przeżyłam po drodze, bo oczywiście komputer czasami robił po swojemu, jakkolwiek ostatecznie UDAŁO SIĘ!! Jestem z siebie taka dumna!! Kiedy go oglądałam po raz pierwszy – popłakałam się ze wzruszenia.. Dodam, że przy okazji nauczyłam się ściągać muzykę z netu na kompa i skracać długi plik muzyczny na krótszy:) Jestem BOSKA!!:))

Ostatnio zmieniłam formułę błogosławieństwa. Do jakiegoś momentu mówiłam: Błogosławię Cię czy błogosławię Twoje słowa. Potem po lekturze książki Deepaka Chopry „Siedem duchowych praw sukcesu” dodałam słowa: Błogosławię Tobie. A któregoś dnia po wysłuchaniu medytacji od Marysi i usłyszeniu jej „Namaste. Pozdrawiam Boski aspekt w Tobie”, uzmysłowiłam sobie, że słowo „błogosławię” jest „sławię Boga”, więc zaczęłam jeszcze dodawać: w Tobie:) W sumie całość brzmi: Błogosławię Ciebie, Tobie i w Tobie:) Chciałabym tak mówić na razie w myślach do każdego napotkanego człowieka oraz wchodząc do czyjegoś domu i czuję, że to zrobie tematem kolejnego tygodnia:) A więc next tydzień niech upłynie pod hasłem: Błogosławię Ciebie, Tobie i w Tobie🙂 I tymi słowami Cię żegnam:)