Archiwa tagu: grzybobranie

Grzyby – małe, duże, kolorowe:)

Szczerze mówiąc nigdy nie przepadałam za grzybami.. W mojej rodzinie nie było tradycji zbierania grzybów, a te kilka razy, co byłam z jakąś ciotką, to wspominam fatalnie.. Bałam się wtedy pająków, więc przerażona rozglądałam się wokół, tyle ze nie na ziemię.. No i oczywiście co chwila lądowałam w jakiejś sieci.. Nigdy tez nie byłam fanką smaku grzybów, stąd w ogóle im się nie przypatrywałam.. Co za tym idzie – w ogóle się na nich nie znam.. Jedyne grzyby, które rozpoznawałam do tej jesieni, to muchomory i kurki:) No i jeszcze Kanię, jak ja mówię tańczącą, bo falbanka pod kapeluszem odróżnia ją od innego grzyba, podobno trującego..Reszta – grzyb jak grzyb, biała nóżka i brązowy kapelusz..

Po raz pierwszy jako taką przyjemność ze zbierania grzybów miałam rok temu, kiedy pojechałam na tydzień do takiego Janusza. Pracować, żeby nie było:) No i w pierwszy ranek tygodnia pracy zabrał mnie na grzyby:) To była ciekawa przygoda – znalazłam cały koszyk grzybów! Oczywiście, każdy przechodził przez kontrolę Janusza, czy w ogóle jest jadalny. Jakkolwiek nie byłam w stanie odróżnić prawdziwka od podgrzybka.. W ogóle nie łapałam, że prawdziwek to borowik.. Dla mnie wszystko jeden pies.. Jakkolwiek spodobało mi się zbieranie:) Na szczęście za obróbkę tych grzybów podjął się Janusz i miał z tego fun:) Część posuszył, część zamroził,a jeszcze inne zamarynował:) Ja dostałam torebkę suszonych i słoik marynowanych dla taty, które je uwielbia:) A dla siebie wzięłam wysuszoną kanię, którą sproszkowałam i używam do zagęszczania sosów:)

Ciekawą historię ma mój tata. Mieszka w Płocku w bloku na osiedlu. Uwielbia grzyby, a nie jeździ je zbierać do lasów, bo ani sił nie ma, ani jak. I co? Co roku zbiera masę podgrzybków pod .. swoim oknem.. Rośnie tam duży świerk i tam rosną!!

Kiedy kumpela, u której jestem obecnie, przyniosła któregoś dnia kilkanaście różnych grzybów, to nawet nie miałam ochoty pomóc jej ich obrabiać, bo, jak to mówiłam, ich w ogóle nie czuję.. Aż do momentu, kiedy chodząc na spacery po lesie zaczęłam się potykać o grzyby.. Często na środku drogi, bo jakoś nie zbaczam tu ze ścieżek.. Na początku były głównie borowiki – kilka sztuk, jednak zdecydowanie więcej znalazłam podgrzybków:) Nawet ze dwa koźlaki znalazłam, bo okazało się, że jakoś je zapamiętałam z tamtej przygody z Januszem – poznałam po ich czerwonych główkach:) To moje znaleziska:

A najpiękniejszego grzyba znalazłam wczoraj, przy drodze, ukrytego w trawie. Po wyrwaniu okazało się, że był podwójny:) To ten ostatni powyżej, cudny , prawda?

Do dzisiaj suszyłam je na słońcu, a dziś dosuszam w piekarniku. Podgrzybkami poczęstuję szwagra, bo podobnie jak mój tata, je uwielbia, a prawdziwki – dla mnie:) I tak nimi uraczę rodzinkę, najprawdopodobniej w czasie świąt, o ile będę wówczas na miejscu. Jakkolwiek polubiłam grzybobranie:)

W trakcie spacerów zaczęłam się im przyglądać i podziwiać różnorodność kształtu, koloru, wielkości.. Są niesamowite!! To takie bogactwo, a przy tym pełnią ważną rolę, choćby tworząc sieć połączeń pomiędzy grzybami, dzięki nim drzewa się komunikują! Więcej na ten niesamowity temat możesz poczytać we wspaniałej książce „Sekretne życie drzew”, której autorem jest Peter Wohlleben – gorąco polecam!!

Ile wśród nich kolorów, kształtów! Cały czas jestem pod wrażeniem! Popatrz:

A jakie mają sposoby, by się ukryć! Schowane, przycupnięte pod drzewem, choć niektóre rosły na środku drogi:)

Czasami udało mi się „przyłapać” grzyba, kiedy przebijał się przez ziemię:)

Świat grzybów jest ogromnie szeroki i różnorodny. Jest mnóstwo grzybów rosnących na starych czy spróchniałych drzewach i nie każdy ma nóżkę:)

Zdarza się, że rosną całymi rodzinami i/lub z innymi na kupie:)

Zapraszam Cię do lasu – rozejrzyj się i podziwiaj przebogaty świat grzybów:)