Archiwa tagu: marzenie

Osiadam w 2022 roku!

Postanowiłam podzielić się moją energią, którą czuję w sobie od prawie początku tego roku – jest to pewność i radość, iż w tym roku w końcu osiądę:)

Za 4 miesiące – dokładnie 28 maja – upłynie 10 lat, jak podróżuję po Polsce, co jakiś czas zmieniając miejsce zamieszkania. Co jakiś czas są to nowe miejsca, jednak coraz częściej wracam w miejsca, w których mi dobrze. Początkowo to nie była podróż, tylko sposób na rozwiązanie sytuacji z długami. Dopiero po pierwszym roku, w którym dominował lęk swoją przygodę nazwałam podróżą i zaczęłam się nią cieszyć! Czułam się bosko – przemieszczałam się, bywałam w różnych miejscach, poznawałam bardzo różnorodnych ludzi, miałam wiele ciekawych doświadczeń. Byłam przeszczęśliwa i chciałam w taki sposób spędzić resztę życia. Pasowało mi to bardzo i w ogóle nie zakładam, by osiąść gdzieś na stałe – myślałam, że ten etap mam za sobą. Jednak od wakacji w 2018 zaczęłam dostawać przekazy różnymi drogami: poprzez karty, znaki, Kroniki Akaszy, przekazy słowne jasnowidzących.. Dotyczyły one założenia rodziny, spotkania partnera, zamieszkania w jednym miejscu. Początkowo byłam tym zaskoczona i raczej zamknięta na to, jakkolwiek służyły one temu, by się właśnie na to otworzyć. Moi Mistrzowie i Opiekunowie Duchowi wiedzieli, że jestem uparta i że jakiś czas wcześniej podjęłam decyzję, by resztę swego życia spędzić samotnie, ciesząc się tym, co mam bez osiadania w jednym miejscu. Stąd wysyłali do mnie wiadomości różnymi drogami, bym otworzyła swe serce na zmianę i tak się w końcu stało. Do dziś nie spotkałam swego partnera i być może nie spotkam, choć w sumie bym chciała mieć towarzysza na swej drodze, jakkolwiek od 2 lat moim marzeniem jest osiąść – zamieszkać w małym drewnianym domku w lesie. Domek będzie, jaki będzie – wszechświat w tym temacie najlepiej o mnie zadba, natomiast las jest kluczowy. Życie w naturze na co dzień, codzienne spacery wśród drzew, rozmowy z nimi, chłonięcie zielonej energii to coś, co mnie koi, wycisza, uspokaja, daje życie.. Byłam pewna, że osiądę w moim 8 roku numerologicznym, tj. do maksymalnie września 2021 roku, bo 8 to rok realizowania marzeń, a tu nic.. Obecnie jestem do września w roku 9, roku pożegnań i porządków, stąd poczułam, iż to rok zakończenia mej podróży. Poza tym już 2 razy od Mistrzów dostałam info, iż w tym roku w końcu osiądę:) Nie wiem dokładnie gdzie, bo czuję, że zawoła mnie tam moja dusza i kiedy zobaczę dane miejsce dla mnie, to całą sobą je poczuję:) Najbardziej czuję północną Polskę: Podlasie, Warmię i Mazury oraz Kaszuby – są to krainy pełne lasów:) Cudownie, jakby stosunkowo blisko mnie było jakieś jezioro, jakkolwiek to już nie jest warunek konieczny, taki jak ogromny las, na którego skraju lub w środku będę mieszkać:)

Jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób się to wydarzy, w jaki sposób wszechświat o mnie w tym temacie zadba:) Młoda kumpela wyciągnęła dla mnie na ten rok w tym temacie karty anielskie i dostała odpowiedzi: „Tak!”, „Jesteś gotowa” oraz „Poproś o pomoc innych”:) Co ciekawe kilka dni wcześniej rozmawiałam z bliską mi osobą na ten temat i podsunęła mi kilka pomysłów, zaoferowała swoją pomoc przy szukaniu odpowiedniego miejsca i napisania ogłoszenia:)

Bardzo ciekawe, jakie propozycje współpracy otrzymuję od września. Są to oferty jako pomoc domowa z oddzielnym mieszkaniem czy małym domkiem, co wcześniej się w ogóle nie zdarzało! W styczniu natomiast odezwał się do mnie żywotny 70-latek, który chciał towarzyszki na co dzień i oferował też przejęcie domu i nawet emerytury po swej śmierci!! Na dziś żadna z tym propozycji nie zakończyła się współpracą – z różnych powodów były one ostatecznie odwoływane przez tę drugą stronę. Dla mnie są one po prostu na tę chwilę znakiem, że wszechświat dba o mnie i w odpowiednim czasie pojawi się to, co dla mnie najlepsze:) Na razie jestem w tym roku 9, co właśnie skutkuje krótkotrwałą relacją, a nie czymś na dłużej. To, co się zmieniło to moja energia – tak jakbym w 100% zaufała, że to się wydarzy i nawet te miniporażki, choć początkowo mnie bolą, to ostatecznie wzmacniają. Podejmuję powoli różne działania w tym kierunku oraz otworzyłam się na opcję, że może ten dom mam zakupić, a nie otrzymać. Może to dla Ciebie brzmi absurdalnie, ja jednak otrzymuję tak wiele na co dzień, że do tej pory nie zakładałam zakupu domu, a jego otrzymanie, tym bardziej, że nie mam wystarczających funduszy na ten cel. Jednak rozmowa z przyjaciółką zainspirowała mnie, by również tę opcję wziąć pod uwagę – w końcu mogę otrzymać zarówno dom, jak i środki na niego:) A jak będzie – zobaczymy, jestem bardzo ciekawa, co i jak się wydarzy w najbliższym roku, gdzie go zakończę:) Może ten wpis przeczyta ktoś, kto ma taki zapomniany dom czy tyle środków, by się podzielić i w ten sposób pomóc mi w realizacji mego marzenia – któż to wie? Dając – otrzymujemy, stąd dzielę się na co dzień tym, co mam, tym, co potrafię i co lubię – służbą dla innych:)) Bony, jaka ja jestem ciekawa, w jaki sposób to moje marzenia się zrealizuje! Wszechświat może mega mnie zaskoczyć, jak to zrobił już nie raz:)

Życzę Tobie, byś realizował swe marzenia – odgruzuj je i pielęgnuj poprzez zaufanie do wszechświata oraz radosne życie żywą wizją realizowania się tego marzenia, a po drodze dziel się tym, co masz, ciesz się życiem, bądź tu i teraz z miłością do siebie i innych! Te słowa kieruję również do siebie:) Cudowności!

Przełom

Tydzień temu czuję, że przeżyłam 2 przełomowe dni w dłuższej perspektywie. 13 lipca z rana podjęłam ważną decyzję dotyczącą mojego życia, a w szczególności ostatnich 9 lat, tj. czasu mej podróży. Poczułam, iż od września osiadam się, co tym samym oznacza, iż zakańczam mą podróż:). Nie czekam na wymarzony dom, ani partnera, tylko po prostu robię to. To nie jest tak, że na jedno czy drugie czekałam czy szukałam. Bardziej czekałam z decyzją, by osiąść – uzależniałam ją od znalezienia domu czy partnera. Od ponad roku mocno czułam potrzebę, by osiąść – wszędzie i wszystkim o tym opowiadałam. Na pytanie, gdzie – miałam jedną odpowiedź: gdzie zawoła mnie dusza, czy do miejsca, czy do człowieka z miejscem, aczkolwiek miał to być dom w lesie. Na tę chwilę, jak już wspomniałam, nie mam wymarzonego domku i na dziś nie wiem, gdzie osiądę, a jednak już wiem, że osiądę:) I to zmienia wiele! Czuję się, jak człowiek, który buduje swój dom, a zanim to nastąpi – wynajmuje inny, by mieć gdzie mieszkać. I podobnie jest ze mną, tyle, że nie planuję budowy, a raczej recykling starego drewnianego domu w lesie i ten ostatni czynnik jest kluczowy! Bez lasu nie ma mnie – potrzebuję drzew, wielkich połaci lasu do życia, do bycia w lesie jak tlenu.

Mam na dziś 2 pomysły, jak tego dokonać. Pierwszy pomysł to znaleźć dom do zaopiekowania się nim. Wtedy jednocześnie miałabym dom i zarobek. Drugi pomysł to zamieszkać z kumpelą, u której jestem obecnie, na Podkarpaciu. W tym pomyśle nęcące są osoby: wspaniała kumpela jak starsza siostra, cudni sąsiedzi i boscy ludzie wokół, których już zdążyłam poznać. Tu po raz pierwszy spotkałam się z tym, iż kto mnie poznawał, od razu zadawał pytanie: czy zamieszkam tu lub jak długo będę.. To mnie zaskoczyło, a jednocześnie było takim balsamem na serce.. Minusem jest brak lasu, bo, choć drzew wokół nie brakuje (i bosko, bo bez tego w ogóle nie byłabym w stanie tu funkcjonować), to jednak te mini lasy w okolicy to zbyt mało.. Potrzebuję ogromnych połaci lasu, by móc godzinami po nich chodzić, jak to było w Zbicznie koło Brodnicy (las pod nosem, a do tego jezioro – marzenie!!), a tu są namiastki, małe drzewostany, które mija się w kilka minut.. Jakkolwiek opcja, by pomieszkać przez jakiś czas w doborowym towarzystwie jest naprawdę kusząca i najprawdopodobniej na nią się na razie zdecyduję:) Wszystko się ułoży i będzie, jak ma być – decyzja już podjęta, a to najważniejsze:) Teraz wspierający mnie Wszechświat może działać:)

Następnego dnia dokonał się kolejny przełom i to naprawdę życiowy! Dostałam bardzo ważny przekaz od moich Przewodników za pomocą Kronik Akaszy. Potrzebowała rozjaśnić kilka niezrozumiałych dla mnie, a emocjonalnie bardzo trudnych sytuacji, które zadziały się podczas Panchakarmy – ajurwedyjskiego oczyszczania organizmu, które odbyłam na Podlasiu. Najpierw dostałam przekaz, który od zawsze słyszałam od wielu osób – brata, przyjaciół, napotkanych po drodze ludzi, również w Kronikach. Za każdym razem wywoływał on we mnie poczucie winy i zniechęcenie, bo ile można się starać! Chodzi o to, że mam mocną, dominującą aurę, energię, co w wielu ludziach wywołuje dyskomfort. Mnie też z nią niewygodnie, bo wcale w większości sytuacji wcale nie miałam zamiaru, intencji, by takową być.. I nawet, kiedy starałam się odpuszczać, nie dominować, to i tak słyszałam pretensje.. Bolało to bardzo, wywoływało złość i rozgoryczenie z niemocy i bezsilności.. I po raz pierwszy usłyszałam, że taka jest moja natura i czas na bycie sobą i akceptację tego, że nie mam się co starać być niedominująca, bo i tak to się nie udaje.. Jakie to było i jest uwalniające! Jeszcze dodatkowo usłyszałam, że czas, bym tworzyła jakieś miejsce po swojemu, na swoich zasadach, a nie dopasowywała się do innych, bo to nie jest moje.. Wow, wolność! Oczywiście, dla mnie nie oznacza to, by być władczą wszędzie i wobec każdego. To oznacza dla mnie, że jak ktoś mi zarzuci, że jestem dominująca, to mogę z uśmiechem na ustach i lekkością przyznać mu rację – bez obwiniania siebie i kulenia się, a przede wszystkim unikać takich sytuacji, np. warsztatów, gdzie ktoś jest liderem czy wchodzić w relację z dominującymi osobami. A na co dzień szanować czyjąś wolność, jak to robię, tyle, że z pewnością, a nie poczuciem winy:)) Dzięki m.in. wyzwaniu jestem w procesie akceptacji swojej złości, jednak dotychczas nie brałam pod uwagę, by akceptacją i miłością ogarnąć też moją władczą naturę.. To naprawdę mega uwalniające.. I też dla mnie poszerzające perspektywę patrzenia na drugiego człowieka – akceptacji jego natury, czy równie dominującej jak moja, czy zupełnie innej, tak różni w końcu jesteśmy i to jest boskie! Dla mnie też to oznacza dużą odpowiedzialność, bo po coś taką naturę mam, jest ona do czegoś potrzebna, a jednocześnie trudna w codziennych relacjach – łatwo mogę kogoś skrzywdzić. Dużo prościej (dla mnie) byłoby mieć naturę radosną czy luzaka.. Czas na akceptację siebie naprawdę w pełni i bycie sobą w pełni! Cudownie!!!

Od tamtej pory mam dużo więcej energii – chce mi się żyć:) Przestawiłam meble w pokoju, który zajmuję u kumpeli, zrobiłam kilka zaległych zadań, odpoczywam, koloruję i pojawiają mi się pomysły na przyszłość. Stworzę Centrum Relaksu – tak to nazwałam roboczo:)) Jestem uskrzydlona:) Cudowności i mnóstwa błogosławieństwa na co dzień:)