Archiwa tagu: medytacje balansujące Vatę

17 i 18 tydzień – Błogosławię Ciebie, Tobie i w Tobie – relacja

Hmm, właśnie wpisałam sobie temat, jaki ostatnio sobie nadałam, no i.. tak naprawdę te 2 tygodnie upłynęły pod zupełnie innym hasłem: odpoczynek, odpoczywam, leniuchuję – co wolisz:))) Wpisując ten temat uzmysłowiłam sobie, że w ogóle o tym zapomniałam.. niestety.. fakt faktem wpisałam te słowa w stopce mailowej – nie wiem, czy się to tak nazywa, chodzi mi o to, ze do każdego, do kogo wysyłam maila, te słowa są na końcu, na pożegnanie, przed moim podpisem imiennym:) i to na razie wszystko w tym temacie.. szkoda, że to mi wyleciało z głowy – i to całkowicie! Po części dlatego, iż zaraz następnego dnia po wpisie wyjechałam do kumpeli na Podlasie, gdzie miałam być maksymalnie tydzień, a ostatecznie wróciłam wczoraj, po prawie 2 tygodniach:)) I choć pojechałam do pracy, bo pomagałam kumpeli ze złamaną ręką ogarniać przestrzeń i po remoncie kuchni, to ogólnie dla mnie to był wyjazd wypoczynkowo – towarzyski:)) I chyba tego mi było trzeba:))

Mało czasu spędziłam przed kompem i moimi internetowymi kursami, za to rozmawiałam, chodziłam z 3 psami na spacer do lasu pełnego śniegu, grałam w świnki, kolorowałam kolorowanki (oo, wstawię 2 moje dzieła z tego czasu;))) i dużo spałam:) moja dusza nieźle harcowała w tym czasie:) I to było ważne i mi potrzebne – potrzebne dla mojego umysłu 🙂 A, i jeszcze inspirowałam ajurwedą i analizowaliśmy dosze u każdej z osób – w ten sposób trochę sobie poćwiczyłam:) No i jeszcze w związku z tym, iż montaż kuchni się przedłużał, to wyjątkowo uaktywniło się życie towarzyskie, czego normalnie nie ma, i odwiedziłyśmy kilka osób z jej grona w Białymstoku:) W sobotę tydzień temu niespodziewanie morsowałam!! Co uwielbiam, więc się ucieszyłam z takiej możliwości:) I choć nie miałam nic przy sobie, to i tak wiedziałam, że to zrobię:) Jakkolwiek udało się od dziewczyny, u której właśnie byłyśmy, pożyczyć strój i ręcznik i przygoda w pełni się udała:)

Przeżyłam 30 stopniowy mróz i nawet zamarznięcie wody w jednym kranie – na szczęście w drugiej łazience była woda cały czas:) To mi przypomniało, że jeszcze nawiozłam się drewna do domu i pod dom, bo szło jak woda w te mrozy! Kumpela w nocy wstawała, by podtrzymać ciepło w domu:) Ja uwielbiam mieć kontakt z drewnem – nosić, układać, przewozić taczką, stąd to dla mnie był kolejny pomysł na aktywny odpoczynek:))

Co ciekawe zawsze u tej kumpeli sporo czytałam – ma mnóstwo ciekawych książek. Tym razem w ogóle nie miałam na to ochoty – wolałam kolorować:) A jednak ostatnie 2 dni spędziłam w książce, którą polecała Maria Nowak – Szabat. W sumie jest jej 9 tomów – chodzi o „Transerfing rzeczywistości” (autor: Vadim Zeland), a ja czytałam 3:) Kumpela zamówiła go po wysłuchaniu webinaru Marii o wahadłach, opisanych w 1 tomie. Zamówiła 3, bo w innym webinarze ten właśnie tom polecała Maria, gdyż jest w nim sedno relacji międzyludzkich i chyba w sumie tak jest:) Niezła książka, jednak nawet nie powtórzę treści, bo ja to czuję, częściowo już po prostu stosuję, jednak trudno mi to ubrać w słowa. Jakkolwiek to o czym pisze autor, znajduje się również w wielu innych książkach duchowych, tylko inaczej ujęte:) Jakkolwiek warto się z tą pozycją zapoznać:) Mam poczucie, że dzięki tej lekturze jeszcze łatwiej mi będzie realizować mój główny cel, by zamieniać złość w radość:) No i dostałam kilka jeszcze odpowiedzi:)

A na koniec, jak wczoraj wróciłam z wojaży, to przeżyłam magiczną chwilę otwierając paczkę z Empres.pl z kamieniami i talią kart, zakupionych spontanicznie w sylwestra:) Boska była chwila zakupów, a magiczna oglądania owych zakupów! Paczka zapakowana była w szary papier, owiązana sznurkiem, z naklejką „Czekałam na Ciebie, otwórz mnie!”, co jeszcze bardziej podkręcało ten magiczny czas:) Taka miła odmiana po paczkach zawiniętych w tony plastiku.. Kamienie, które zakupiłam w zestawie na bogactwo są cudowne! To pierwsze kamienie, które mnie zawołały, które sama kupiłam.. Do tej pory kamienie mnie nie kręciły.. Mam kilka – dostałam je od różnych osób, w tym mój ulubiony kamień anielski (selenit) od Siugi:), jednak w sumie kamienie to nie moja bajka.. To może się zmienić dzięki tym, które do mnie przyszły – po prostu mnie zawołały:) I jeszcze dostałam boski kryształ górski w ramach przeprosin za zbyt późno wysłaną paczkę – cudnie:)) Czasami warto poczekać:)

Myślałam, że tym razem to będzie krótki wpis, a co piszę, to mi się coś jeszcze przypomina.. Dopiszę jeszcze 2 rzeczy. Pierwsza to ta, iż od 1 stycznia codziennie słuchałam jednej z 21 medytacji balansujących Vatę, stworzonych przez Marysię z Agni-Ajurweda i to było cudne doświadczenie! Są takie piękne, poruszające, wspierające, inspirujące, kojące.. Po prostu WOW! Na szczęście mam je na dysku i dalej będę kontynuować to boskie doświadczenie!! I na tym też upłynął mi czas u kumpeli:))

Kolejna rzecz, jaką chciałam się jeszcze podzielić to to, iż stworzyłam kolejny filmik ze zdjęć z muzyka w tle i jestem z tego dumna! To nie jest dla mnie łatwe, bo praca na kompie mnie wkurza, szczególnie jak nie pracuje on tak szybko, jak ja:) Były momenty, iż chciałam rzucać tym sprzętem, na którym teraz piszę.. Oj, było różnie, jakkolwiek udało się! Pewnie można byłoby go dopieścić, jednak dla mnie to już było wystarczająco – i tak bosko, iż mimo to i późnej pory jak dla mnie (jest 21.30), to ja jeszcze piszę ten wpis.. Jednak przypomniałam sobie, że dziś piątek i to zadziałało mobilizująco:)

Ten czas kończę z większym otwarciem na ludzi i z większą przestrzenią i lekkością w sobie i choć ani odrobinę nie zrobiłam tematu sprzed 2 tygodni, to i tak mam poczucie, że idę w dobrą stronę:) A błogosławić każdego, z kim się spotykam i każdego, do czyjego domu wchodzę, bo tak miało być, jeszcze się nauczę – w eterze już to jest:))

Nawet nie wiem, jaki temat dać sobie na kolejny tydzień (lub dwa:)) Chciałabym po prostu być – być blisko siebie, być tu i teraz, być w obecnej chwili, która jest w danym czasie, być – naprawdę BYĆ – kiedy z kimś rozmawiam, więc może po prostu jestem? 🙂 Jak tak dalej pójdzie, jak ostatnio, to i tak może pojawić się co innego w działaniu:)) Ciekawa jestem, jak to będzie:)

16 tydzień – podążanie i słuchanie swojej intuicji – relacja

Ten tydzień upłynął mi pod hasłem ODPUSZCZENIA, jednak nie doszło by do tego, gdyby nie słuchała swojej intuicji.. Od jakiegoś czasu słyszałam w sobie, by odpuścić z tymi kursami, co mam. Czułam w sobie napicie, że nie zdążę, co dzisiaj mam zrobić, czas ucieka itp… Czułam w sobie wewnętrzny pośpiech, napięcie, bycie w głowie, zamiast tu i teraz. Miałam poczucie, jakbym utraciła część siebie, bo pół roku temu rzadko siedziałam przy kompie na necie, robiłam sobie po prostu coś. Poczułam zapętlenie i chaos.. W końcu udało mi się odpuścić, choć do końca nie wiem jak to zrobiłam.. Na pewno był to dłuższy czas, kiedy uzmysławiałam sobie, że czegoś mi brakuje.. Kilka razy potrzebowałam powiedzieć do swego umysłu, że zdążę, że mam czas i w końcu tego dokonałam! Hurra!!

Ten stan wpływał, a jednocześnie był dodatkowo podkręcany poprzez relację z Danusią, u której jestem. To na swój sposób bliska, a jednocześnie chwilami trudna relacja – w końcu jesteśmy do siebie pod wieloma względami podobne.. Jakkolwiek pojawiła się wizja, możliwość wyjazdu na około tydzień, by pomóc kumpeli w remoncie, a raczej przygotowaniami przed i sprzątaniem po, w czym jestem dobra i robię to chętnie. Choć początkowo marne były szanse wyjazdu, czułam, że się to uda – no i tak się stało:) Ponownie intuicja mnie nie zwiodła:) To też przyczyniło się do odpuszczenia, do większego luzu w środku, a to wpłynęło na to, co opisałam powyżej – wszystko jest ze sobą połączone:)

Początek tego tygodnia, a zarazem nowego roku był bardzo trudny. Zaraz po wpisie z tego dnia wzięłam swego Bazyla i Plamkę, młodą, kilkumiesięczną suczkę na spacer i wydarzył się wypadek.. Na moich oczach koń cofając się nadepnął na tylną łapę tej młodej suczki, po prostu miażdżąc ją.. To odpaliło pamięć w mej duszy o innym wcieleniu, kiedy na moich oczach 2-3-letnie dziecko – moje lub którym się opiekowałam – wpadło pod kopyta koni i albo zginęło, albo zostało kaleką. Ja nie mogłam sobie tego wybaczyć i poprzez to aktualne wydarzenie uzdrawiałam poczucie winy z tamtego okresu.. Bardzo mocne doświadczenie.. Suczka trafiła do kliniki i wróciła po kilku dniach. Jest po prostu niesamowita! Pomimo prętów w nodze chodzi, czasami wręcz skacze i ma dużo pozytywnej energii! Aż kręcę głową z niedowierzania – jest takim niesamowitym nauczycielem radości i płynięcia – skupiania się na tu i teraz, a nie rozpamiętywaniu tego, co było, się wydarzyło – jakby to robił człowiek..

Od 1 stycznia każdego dnia dostaję medytacje balansujące Vatę od Marysi z Agni – Ajurweda i to jest coś cudownego! Taki balsam na duszę!! Wspaniale, że się na to zdecydowałam w ramach Black Friday! Dobry wybór:) W ogóle ostatnio dużo słucham i medytacji i wizualizacji, korzystając z mego telefonu:) Zaczęłam go doceniać z tego powodu:) Robię to z samego rana, jak się budzę o 6, kiedy nie jestem w stanie jeszcze wstać, to choć słucham:) A to i tak wpływa na moją podświadomość:) Czasami robię to też wieczorem, kiedy zasypiam:) I tak koduje na nowe moją podświadomość:)))

Na koniec opowiem, czego jeszcze dokonałam, z czego jestem ogromnie dumna! W ramach kursu Dharma miałam przygotować Księgę pasji – w jakiejś formie wizualnej przedstawić moje pasje. Mogła to być np. mapa marzeń, jednak od początku poczułam zdjęcia – by znaleźć w necie zdjęcia obrazujące to, czym żyję i jak chcę żyć:) A jak usłyszałam, że można zrobić z nich filmik, to całą duszą poczułam, że ja to chcę! Dla jasności – za komputerem i netem na co dzień mimo wszystko raczej nie przepadam, no i w ogóle nie wiedziałam, jak się za to zabrać. Jednak w końcu od czego jest internet?:) Wpisałam odpowiednie hasło i zaraz wyskoczył mi filmik, w którym gościu krok po kroku pokazał, co mam zrobić na jakim programie:) Nie powiem, że było to łatwe i lekko mi poszło – różne emocje trudne przeżyłam po drodze, bo oczywiście komputer czasami robił po swojemu, jakkolwiek ostatecznie UDAŁO SIĘ!! Jestem z siebie taka dumna!! Kiedy go oglądałam po raz pierwszy – popłakałam się ze wzruszenia.. Dodam, że przy okazji nauczyłam się ściągać muzykę z netu na kompa i skracać długi plik muzyczny na krótszy:) Jestem BOSKA!!:))

Ostatnio zmieniłam formułę błogosławieństwa. Do jakiegoś momentu mówiłam: Błogosławię Cię czy błogosławię Twoje słowa. Potem po lekturze książki Deepaka Chopry „Siedem duchowych praw sukcesu” dodałam słowa: Błogosławię Tobie. A któregoś dnia po wysłuchaniu medytacji od Marysi i usłyszeniu jej „Namaste. Pozdrawiam Boski aspekt w Tobie”, uzmysłowiłam sobie, że słowo „błogosławię” jest „sławię Boga”, więc zaczęłam jeszcze dodawać: w Tobie:) W sumie całość brzmi: Błogosławię Ciebie, Tobie i w Tobie:) Chciałabym tak mówić na razie w myślach do każdego napotkanego człowieka oraz wchodząc do czyjegoś domu i czuję, że to zrobie tematem kolejnego tygodnia:) A więc next tydzień niech upłynie pod hasłem: Błogosławię Ciebie, Tobie i w Tobie🙂 I tymi słowami Cię żegnam:)