Archiwa tagu: nadawanie intencji

13 tydzień – Jestem tu i teraz oraz 3 miesiąc wyzwania – relacja

To niesamowite, że dokładnie dziś w punkt mijają 3 miesiące, odkąd rozpoczęłam mój projekt – w piątek 18 września:) i dodatkowo, że dziś mija 13 jego tydzień – ja uwielbiam 13!! Cudowne zgranie:))

Najpierw kilka słów o tym tygodniu, który był ważny i intensywny. Intensywny pod względem fizycznym – w ciągu 4 dni umyłam 17 okien, które są tak składane i tak duże, że 1 jest jak przeciętne 3 okna, czyli jakbym umyła 51 okien.. No, sama jestem pod wrażeniem! A dodatkowo, a nawet przede wszystkim był to intensywny tydzień pod względem emocjonalnym – od jakiegoś czasu boksowałam się, kiedy poruszyć ważny, acz trudny dla mnie temat zapłaty za moją pracę w miejscu, w którym jestem obecnie. W trakcie pierwszej rozmowy, kiedy tu przyjechałam, usłyszałam cichy głos „zaufaj” i nie pytałam o pieniądze, a okazało się, że pani Danusia o pieniądzach mówić nie lubi i tak temat się rozpłynął.. A z czasem zaczęło mnie uciskać, bo mam różne doświadczenia w mej podróży z wynagradzaniem mojej pracy, nie wspominając o różnych doświadczeniach z pieniędzmi w moim życiu.. Zdaję sobie sprawę, że to ja blokuję ów dopływ, choć jednocześnie czuję, że żyję w bogactwie i obfitości – naprawdę dużo dostaję na co dzień! Sporo zrobiłam sama, od miesiąca nad tym pracuję z Justyną De Prado i rozpuszczamy różne moje przekonania, niektóre bardzo mocne, jak np. że pieniądze blokują moją moc i kreatywność.. A jednocześnie dalej trudno mi było podjąć temat.. Po drodze wyszła jeszcze rana czarownicy, którą mocno poczułam, choć nie zdziwiłabym się, gdybym była raczej czarownicą w męskiej postaci, którą to dotknęło.. (zdecydowanie częściej byłam mężczyzną w poprzednich wcieleniach, kilka razy byłam magiem po czarnej stronie, a wiem przynajmniej 2 wcieleniach, gdzie zostałam zabita za czynienie dobra, a jednocześnie czegoś nieszablonowego, dla szerszej społeczności..) Jakkolwiek wczoraj tego dokonałam! W sumie rozmowa na ten temat trwała.. może 2 minuty.. Okazało się, że pani Danusia myślała o tym, nawet planowała porozmawiać ze mną, jednak jej niechęć do rozmów na ten temat sprawiły, że to odwlokła i tak wyszło.. W każdym razie wyjeżdżając na święta, wyjadę bogatsza:) Dobrze rozpoznałam głos intuicji, by zaufać:)

Chcę jeszcze opowiedzieć jeszcze o kilku ważnych wydarzeniach w klimacie intuicji i pieniędzy:) A to ostatnio 2 tematy przewodnie w moim życiu, a intuicja to przecież bycie tu i teraz, w temacie, jaki nadałam sobie na ten tydzień:) Pierwsza to to, że zapisałam się na Złoty Krąg u Doroty Jesiołowskiej – Sołoduchy i to jest inwestycja, którą poczułam sercem od razu, choć mój umysł wariował, kiedy widział cenę.. A jednak z lekkim sercem zdecydowałam się, bo czuję, że ten krok to krok ku obfitości pieniędzy w moim życiu, by przetransformować w działaniu stare schematy biedy we mnie. Co ciekawe tego samego dnia na inną ofertę 10 razy tańszą na ten sam okres czasu i bogatszą w materiały poczułam, ze jest za droga.. Tam też ważny był kontekst, jakkolwiek to było cenną lekcją, że cena nie ma znaczenia, liczy się coś innego:) I choć na razie krąg został przesunięty w czasie, bo nie zebrała się odpowiednia ilość osób, to ja jestem przeszczęśliwa! Już dostałam dodatkowo Kurs rekalibracji u Doroty, bo jakoś sam z siebie doszedł do mnie mail powitalny i Dorota zdecydowała się mi go w takim razie podarować (Wszechświat działa!!). A wczoraj dostałam sesję z nią 1:1, co mi pomogło przeprowadzić wczorajszą rozmowę z panią Danusią:)

Jedno z przekonań, jakie wprowadzam w życie, to takie, że pieniądze lubią do mnie wracać, przybywać i bywać przy mnie, bo zauważyłam, że trudno im do mnie wrócić, kiedy je komuś pożyczę.. I wczoraj na spacerze znalazłam na drodze 10 złotych. Ucieszyłam się bardzo, że pieniądze leżą na mojej drodze:) Za chwilę dotarło do mnie, ze to jest moje 10 złotych, które nosiłam w kieszeni kurtki i nawet nie zauważyłam, jak któregoś dnia wyciągając coś z kieszeni – więc do mnie wróciły!! Extra!! Cudowny kolejny znak od wszechświata, że zmienia się moja wewnętrzna przestrzeń:))

Ok, przejdę teraz do podsumowania tych 3 miesięcy – sama jestem ciekawa, jak ono wyjdzie:) Przejrzę swoją listę konkretów, którą opisałam i wypiszę co już zrobiłam:)

  • Poranne rytuały lekko się zmieniły. Na dziś od 80 dni realizuję 90-dniowy program warunkowania umysłu, dzięki któremu codziennie czytam kilka lub kilkanaście afirmacji, które mam na swojej liście, stworzonych dla mnie. Co ciekawe – budzę się ok 6, często słuchając jakichś medytacji, by być gotową do wstania pół godziny czy bawet godzinę później. Czasami mówię modlitwę, jednak nie codziennie, choć szkoda. No i naprawdę zaczęłam ćwiczyć – 5 minut, ale jednak:) I to powitanie słońca, którego do tej pory nie czułam:) Wieczorem w ramach tego programu wypisuję wdzięczności i sukcesy dnia, a także, co dla mnie jest cudowną nowością – za co siebie doceniam (zamiast czekać, aż ktoś mnie doceni – polecam tę praktykę szczególnie tym, który takiego docenienia, tak jak ja, potrzebują na co dzień:)
  • dalej błogosławię wszystko, a szczególnie trudne, oceniające słowa ludzi wokół mnie, co pozwala mi zatrzymywać się w mojej ocenie ich postępowania, bo to nie tędy droga – jest mi z tym lżej i mniej się nakręcam:)
  • poczułam, że brakuje mi pytania siebie na koniec dnia, co sprawiło mi radość i przyjemność w danym dniu – wypisuję wdzięczności, jednak nakierowanie się na radość i przyjemność wzmocni to jeszcze mocniej, więc do tego wrócę:)
  • z autodiagnozy jakoś tak po prostu bez planowania tego zdiagnozowałam się pod kątem dosz z ajurwedy (jestem Pitta – Kapha na poziomie ciała, a Vata – Pitta na poziomie umysłu – niezła mieszanka, jednak dało mi to jeszcze większe zrozumienie siebie – czuję większą akceptację swojej osoby:), przesłuchałam nagrań z astrologii zachodniej i wedyjskiej, dało mi to ciekawe wglądy w siebie – natomiast teraz poczułam, by wypisać jeszcze to, co na dziś najmocniej zapadło mi w pamięci:) oraz przeczytałam info z testu MBTI:)
  • kurs mindfullness niestety jeszcze nie ruszony, jakkolwiek już znalazł się na tapecie strony startowej:))
  • intencji poświęciłam kilka tygodni – są chwile, kiedy ją stosuję świadomie, częściej jednak zapominam o niej – tak jest na dziś
  • codziennie jestem na min półgodzinnym spacerze zwykle z kilkoma psami, które często rozśmieszają mnie do łez i pobudzają do głośnego śmiechu:)); wprowadziłam nowy sposób witania się z moim psem, co bardzo nas zbliża do siebie:)
  • zdecydowałam się oglądać The Voice of Poland, bo ten program mnie porusza i daje ogromną przyjemność – wrażeń i poruszeń serca miałam co niemiara:)
  • częściej niż kiedyś śmieję się, żartuję, zabawnie komentuję lub błogosławię w myślach, w każdym razie jest więcej radości we mnie:)
  • sesja z Kasią Hoppe – mocna, mega wartościowa, oczyszczająca:)
  • poprzez 90-dniowy program warunkowania umysłu wizualizuję często moje idealne życie:) czuję je całą sobą, choć jeszcze domku drewnianego nie ma na horyzoncie, za to już mieszkam w lesie, bo dom, w którym teraz jestem, jest tak położony:))
  • realizuję kurs Dharma, zrobiłam Oczyszczanie energetyczne oraz Odporność z Ajurwedą, jestem w trakcie Zdrowia psychicznego z Ajurwedą oraz Flow – wow, był moment przytkania, jednak to się zmieniło, kiedy zwolniłam i bardziej intuicyjnie sięgam, to dostaję piękne przekazy i wskazówki:)
  • codziennie, czasami rano i wieczorem – zaczęłam słuchać różnych medytacji:)
  • w soboty zapraszam się na randki, w ramach których m.in. masuję się – boskie doświadczenie:)
  • w niedziele robię sobie wieczorną 3 godzinną medytację w ciszy – kolejne boskie doświadczenie:)
  • coaching z Justyną – wspólna praca, a nie Zosia – samosia:)
  • ogólnie mam więcej radości w sobie, częściej się śmieję, żartuję, a jak się łapię, to na twarzy mam często lekki uśmiech:)
  • przyglądam się swojej misji, pracuję nad intuicją:)

Hmm, jestem na dobrej drodze w zrealizowaniu swego celu tego wyzwania:)) Jestem z siebie dumna – doceniam moją pracę – zabawę nad sobą:) Tak trzymać!

Hmm, teraz do mnie dotarło, że moje okresy 3 miesięczne praktycznie korelują z porami roku – kalendarzowymi! Teraz na dniach przecież przesilenie zimowe:) Ciekawe zgranie:)

No to rozpoczynam kolejny tydzień – dla mnie to tydzień lekkości i bycia na luzie w tym czasie świątecznym🙂 Taką daję temu intencję: lekko, radośnie i na luzie:)

7 tydzień – Uczę się nadawania intencji – relacja

Kolejny intensywny tydzień za mną:) To pod wieloma względami był niezwykły czas:) Ciekawe było to, że w tym tygodniu miałam 2 moduł kursu „Oczyszczanie energetyczne”, w którym Dorota Jesiołowska-Sołoducha dzieliła się różnymi technikami oczyszczanie energetycznego, pogrupowanych na 5 żywiołów. To są proste techniki, często czynności codzienne, tyle, że z intencją, jak np. mycie rąk:) Jakkolwiek rozumiesz – ja mam tydzień uczenia się nadawania intencji, a tu dostaję info o tym:) To sprawiło, że łatwiej mi było, choć jeszcze długa droga przede mną… Choć jestem znacznie uważniejsza niż kiedyś, to jeszcze sporo intencji potrzebuję w moim życiu na co dzień..

Potrzebuję tu dodać, iż pierwotnie intencja na ten tydzień brzmiała: „Uczę się intencji”, a w trakcie pisania tego wpisu zmieniłam na „Uczę się nadawania intencji”, bo o to mi chodziło, choć ta pierwsza jest równie ważna w moim życiu.. Jakkolwiek sprawdzając, o jaki czasownik mi chodzi z tą intencją, wpisałam frazę „nadawanie intencji”, i wyskoczyła mi ciekawa strona, na której więcej jest o intencji, więc zapraszam:)

A teraz pisząc to wszystko, mam kolejne refleksje.. Z umysłu miałam pomysł na nadawanie intencji, a w rzeczywistości dostałam kilka lekcji uważności, intencjonalnego mówienia i słuchania, choćby wczoraj… Jadąc wczoraj z panią Danusią użyłam niefortunnych słów, określając jej gości, którzy niespodziewanie się dzień wcześniej pojawili, jako nadużywających alkohol. Fakt -dzień wcześniej popili i to całkiem sporo i fakt – wówczas w ten wieczór nadużyli alkoholu, co nie znaczy, że są osobami nadużywającymi ten alkohol.. Te słowa uraziły panią Danusię i słusznie.. A ja ich użyłam, bo chciałam podzielić się swoim lękiem, by zmniejszyć swoje napięcie, bo jednak w dalszym ciągu mam uraz z dzieciństwa, kiedy mój tata bił i pił. Od dzieciństwa unikam i obawiam się osób pijanych; włącza mi się też agresja jako sposób na chronienie siebie.. W tej sytuacji to ja z lęku nadużyłam słów – użyłam ich nieintencjonalnie, w znaczeniu bez uważności..

Inną lekcję – tym razem słuchania z intencją, uwżnością – dostałam zaraz na początku tego tygodnia w sobotę. Sytuacja była z pozoru mała i błaha. W środę kupiłyśmy pieczarki – ładne, bialutkie, które w sobotę były już marne i prawie czarne. I pani Danusia, patrząc na nie, powiedziała, że „pieczarki są padnięte”, co było prawdą. A co ja zrobiłam? Zaczęłam się tłumaczyć, wyjaśniać, tak jakby pani Danusia powiedziała, że to moja wina.. Dotarło do mnie, że ja ciągle noszę w sobie winę, poczucie winy, uczucie, które znam od dzieciństwa.. Tu przypomniały mi się też niektóre moje wcielenia, o których dostałam info poprzez regresing, Kroniki Akaszy czy oczyszczanie duszy, które zakończyłam z poczuciem winy.. Poczułam, że jest to coś bardzo głębokiego.. Rozwiązania tego przyszły dwa w krótkim czasie:) Najpierw tego dnia wieczorem słuchałam jednej z rozmów Marii Nowak – Szabat z coachem Justyną De Prado „Przez przeszkody”. Na końcu pojawiły się słowa, jak to czyjaś obecność może pomóc w rozwiązaniu jakiejś sytuacji (co oczywiście wiem – w końcu sama pracowałam jako psychoterapeuta i byłam też uczestniczką psychoterapii), a ja od dawna w pewnych sytuacjach jestem Zosią – Samosią.. Choć potrzebuję wsparcia emocjonalnego, sama przyglądam się, analizuję i transformuję większość sytuacji trudnych w moim życiu.. Już od jakiegoś czasu zwracały moją uwagę słowa Marii z Agni Ajurweda, powtarzane często, iż w różnych etapach swego życia korzysta ze wsparcia różnych coachów i innych osób, specjalistów w danej dziedzinie, którzy z nią rezonują. Ja prowadziłam kiedyś swoją firmę sama i już jej dawno nie ma.. Poczułam, że może czas zrobić coś z kimś, przy wsparciu kogoś, a nie, jak zwykle, sama.. I ostatecznie tak zrobiłam – umówiłam się z Justyną na jeszcze bezpłatna konsultację i od 15 listopada rozpoczynamy współpracę na jakiś czas:)

Drugie rozwiązanie przyszło 1.11, kiedy wypełniałam 33 (3) dzień mego 90-dniowego warunkowania umysłu.. Kiedy zobaczyłam to zestawienie: 1.11. – 33(3), to poczułam, że to magiczne! No i magiczny dostałam wgląd, iż lekarstwem na to jest LUZ (co swoją drogą znaczy „światło” w języku hiszpańskim:) LUZ, czyli Lekko ii Zabawnie (ii pisane ręcznie blisko siebie przypominają literę u:) LUZ, czyli:

  • żartowanie
  • wygłupianie się
  • zabawa
  • tańczenie
  • uśmiech
  • rozluźniające ćwiczenia fizyczne
  • masaż
  • automasaż
  • oglądanie wzruszających i zabawnych filmów
  • patrzenie lub/i przebywanie z osobami z dystansem do siebie (tu przyszedł mi do głowy Adam Zdrójkowski, którego oglądałam dzień wcześniej w The Voice of Poland – jest to taki ciepły, pełen radości młody BOSKI:) człowiek:))

LUZ to inaczej:

  • miękkość
  • spokój (którego przecież tak pragnę)
  • flow
  • płynięcie
  • swoboda
  • lekkość
  • radość
  • elastyczność
  • przestrzeń
  • kolistość
  • owal
  • łagodność
  • wolność
  • powolność:)

Poczułam, że teraz na szczycie moich marzeń jest właśnie LUZ, bo ona daje możliwość cieszenia się wszystkim, cokolwiek robię, a ostatecznie ten upragniony spokój ducha! To był niesamowity wgląd i cudowna podpowiedź od Wszechświata!

Poczułam, że kolejny tydzień będzie po prostu pod szeroko pojętej Intencji🙂