Archiwa tagu: prawdziwa radość

4 tydzień – Moje słowa – relacja

I kolejny tydzień za mną:) Powiem szczerze, że nie chciało mi się początkowo dziś pisać – może dlatego, że chyba nikt mi nie kibicuje, nie towarzyszy w tym procesie..Może nikt to przesada, bo wiem o 2 czy 3 osobach, które w jakiś sposób mi towarzyszą w tym procesie, jednak nie mam zwrotów ani info, czy też żadnych komentarzy na blogu, stąd moja motywacja do pisania relacji jest mniejsza. Jednak w którymś momencie poczułam, że jednak to zrobię, stąd i jestem, choć dość rano (zaczęłam pisać przed 7 i mam mało czasu, stąd sprężam się:). Po prostu przypomniało mi się, co ciekawego w tym tygodniu odkryłam, czym bm chciała się podzielić:)

Na początek wspomnę, że w tym tygodniu mniej byłam skupiona na temacie tygodnia, w porównaniu do poprzednich. Alarm dzwonił, kiedy mogłam sprawdzać, co w danym momencie myślę, czuję, mówię,jednak po prostu go wyłączałam lub w ogóle nie słyszałam. Jednak wychwyciłam kilka rzeczy. Jestem w domu u kobiety, która, choć teraz nie jest w pełni sprawna ze względu na bóle kręgosłupa i na pewno już nie jest tak perfekcyjna jak kiedyś, to dalej lubi, jak jest po jej myśli – tak jak ja:) Czasami zwraca mi na coś uwagę – czy jak mówię, jak coś robię i w większości robi to w sposób do zaakceptowania. Kiedy mi coś proponuje, to czasami mówię najpierw „nie”, a potem robię się otwarta na to, co proponuje.. Innym razem, jak mówi co mam zrobić, a ja tego nie czuję, będąc przekonana, iż się nie da, to zwykle kończy się to zakładem, że ona mi udowodni, że się da, I jak na razie za każdym razem ma rację:) Może i przegrywam zakład, jednak za każdym razem czegoś się uczę:) Cieszę się, że kończy się to zakładami, bo ja z jednej strony wyrażam swoje zdanie, a nie robię, bo ktoś mi powiedział, że mam zrobić (a potem mam wewnętrzna złość, gorycz, bo mi nie wychodzi – przy okazji zakładu pani Danusie pokazuje mi, jak to coś zrobić), a z drugiej jest to rozwiązane poprzez rodzaj zabawy, czym są dla mnie owe zakłady:). Tak więc dalej we mnie sporo buntownika i bycia na nie mimo wszystko, jednak zmieniam to w zabawę – w ten sposób jest to lżejsze w kontakcie:)

Kolejne obserwacje w obszarze mówienia: dalej za dużo oświecam, zamiast dawać przykład.. Pani Danusia i jej mąż jedzą mięso, a ja nie. To, co dla mnie ważne, to pora posiłku – jaki posiłek o jakiej porze dnia. Odkryłam dla siebie, co zostało potwierdzone w ajurwedzie i badaniach, że największy posiłek warto jeść między 12 a 14 – mój żołądek woła jeść do 13 maksymalnie, co kiedyś, kilka lat temu było dla mnie niewyobrażalne:) A tutaj największy posiłek, który normalnie jest dla mnie obiadem, jest jedzony o 19, w porze lekkiej kolacji, a nie tak ciężkiego posiłku.. Jest to wynik tego, że ciężko pracuje, a kiedy, by zjadł ciężki posiłek w ciągu dnia to by chciało mu się spać.. Moje doświadczenia są inne: odkąd jem strączki i bardziej zbilansowane, gotowane intuicyjnie posiłki w rytmie zgodnym z naturą, to ja po posiłku nabieram energii, a nie ochoty do spania.. Próbując to przekazać (któryś raz) dostałam info, że nie zrobię z nich wegetarian, co w ogóle nie było i nie jest moją intencją (co nie znaczy, że nie było jakiś czas temu – odpuściłam, tym bardziej, że raz dostałam przekaz, iż jedzenie mięsa jest ok – każdy ma przecież swoją ścieżkę i niech słucha siebie). W tej sytuacji cieszę się, iż dość szybko powiedziałam pani Danusi, jak dotknęły mnie jej słowa, na co ona się wręcz popłakała, bo ona nie miała takiej intencji i wie, że mi też nie o to chodziło. W każdym razie ważne, że nie siedziałam z tym bólem nie wiadomo jak długo (choć chwilę to trwało..) i wyjaśniłyśmy sobie to. To jednak dalej pokazuje, że w energii nieświadomie dalej naciskam,oświecam, zamiast robić swoje i już.

Tym, czym najbardziej chciałabym się podzielić, to wnioskami, jakie pojawiły się w trakcie i jako efekt testu „Passion test”, który robiłam w ramach kursu Dharma z Agni Ajurwedy. Sama idea testu jest prosta: zrobić listę rzeczy, które się kocha i zadać sobie 3 pytania, celem wyłonienia top 5, Najbardziej pracowało we mnie 2 pytanie, które wykluczało jedną z pasji, to znaczy stawiałam 2 pasje obok siebie i miałam poczuć, kiedy czułabym się lepiej: robiąc pierwszą, ale nigdy tej drugiej czy na odwrót? To, co podkreśliłam, było kluczowe – to ta część sprawiała, iż moje niektóre pasje pojawiały się w innym świetle. Podam konkretny przykład, który wywołał we mnie burzę emocji. Jedną z moich pasji wg tego ćwiczenia jest moje marzenie, by mieszkać w małym drewnianym domku w lesie. Kiedy porównywałam to z innym moim marzeniem, by być w relacji z partnerem – przyjacielem, to okazało się (co wiem, jednak tu poczułam jak mocno to dla mnie jest kluczowe), że w pierwszym zdaniem słowem kluczowym jest w lesie – nie mogłabym żyć w najcudowniejszym drewnianym domku w mieście, ani z najcudowniejszym człowiekiem również w mieście.. Inne słowo klucz w tym samym zdaniu to mieszkam, czyli jestem osadzona, już nie w podróży i tu podobne wnioski, co poprzednio.. I to mocno pokazało, co jest teraz dla mnie kluczowe. Może przytoczę moje top 5, które jest efektem tego ćwiczenia, a potem jeszcze opowiem, skąd się wzięło moje number 1:) Oto lista, którą zawarłam w komentarzu pod tym ćwiczeniem:

  1. Cieszę się tym, co robię, czymkolwiek to jest – poczułam jak ważna jest dla mnie radość wewnętrzna i pogoda ducha! Ile mi dają sił, energii, prowadząc do akceptacji siebie:)
  2. Mam kontakt z naturą na co dzień, szczególnie z lasem – las jest dla mnie podstawą funkcjonowania:)
  3. Mieszkam w małym drewnianym domku pod lasem – tu miałam duży dylemat  punktem powyżej i poniżej, bo tu kluczowe są dwa słowa: las i dlatego punkt powyżej jest własnie tam, a drugie to mieszkam jako osiadam, bo od lat podróżuję i choć potrzebuję bliskiej osoby przy sobie, to ważniejsze jest dla mnie, by osiąść (w lesie oczywiście:)
  4. Mam przynajmniej jedną bliską osobę – przyjaciela, która mieszka ze mną lub w pobliżu – na tę chwilę jestem samotna (moim towarzyszem jest mój boski pies Bazyl) i choć fajnie byłoby być w partnerskiej relacji, to tak naprawdę potrzebuję przyjaciela przy sobie, a czy to będzie partner czy nie, ma już to drugorzędne znaczenie.
  5. Dbam o ziemię, eksperymentując z permakulturą

W pierwotnej wersji na pierwszym miejscu znalazło się zdanie: „Jestem spokojna i pełna radości” oraz kolejne: „Akceptuję siebie w pełni”, następnie połączyłam je w jedno, zawierając w szerszej perspektywie: „Jestem w stanie wewnętrznej harmonii – pełna spokoju, energii i radości”. Jednak kiedy przesłuchiwałam po raz drugi nagranie, mocno zarezonowało ze mną zdanie, które jako przykładowe podała Marysia, a które brzmiało, jak to, co jest powyżej: „Cieszę się tym, co robię, czymkolwiek to jest” i poczułam, że to jest to! To dzięki radości,cieszeniu się tym, co mam i robię, robię się spokojniejsza, nabieram energii! To pokazało mi, jak ważna jest dla mnie radość na co dzień! To pokazuje sens tego projektu, którego efekty już odczuwam na co dzień, mając znacznie więcej radości w sobie na co dzień niż miesiąc temu (jak o tym piszę, to czuję ogromną przepaść pomiędzy tym co kiedyś a dziś)! Powstało we mnie zdanie, które to wszystko podsumowuje, co jest sensem mojego życia na dziś:

Mając pogodę ducha i wewnętrzną radość (co jest kluczowe), żyję w naturze, w zgodzie z naturą i w zgodzie z własną naturą, słuchając swej duszy,swego serca i intuicji, a mój boski umysł jest ich świetnym doradcą.

Poczułam, iż podążając za tym, jestem we flow! Podzielę się jeszcze dwoma inspiracjami: pierwsza jest z jednego nagrań z Marią Nowak – Szabat, a druga, a raczej dwie kolejne, to afirmacje, które co jakiś czas przewijają się w moim życiu. Oto one:

Wszystko, co się wydarza w moim życiu, wydarza się dla mnie, a nie mi (Maria Nowak – Szabat) – bardzo mocne zdanie, jak zmieniające perspektywę, szczególnie tych trudnych doświadczeń! Są one jako dar, a nie pocisk w serce:)

Jestem, jaka jestem:) – ostatnio też często powtarzam to zdanie, by w pełni się zaakceptować:)

Jest jak jest, będzie jak będzie. – To cytat z książki „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” – swoją drogą polecam, to super pozycja, w zabawny sposób pokazująca, dokąd możemy dojść, co zyskać, czego doświadczyć, będąc na tak w życiu:)

Ach, jest jeszcze coś, czym bardzo chcę się podzielić! Codziennie robię 90 dniowy program warunkowania umysłu, który wspominałam w relacji z 2 tygodnia i ostatnio po raz trzeci opisywałam swój cel. Napisałam tam takie zdanie: Prawda i radość jest moim znakiem rozpoznawczym, czyli radosna prawda oraz prawdziwa radość i aż zapiałam z zachwytu:) Tak, to jest to! To są 2 prawdziwe stwierdzenia, które mnie radują, hi, hi! A na koniec pojawiło mi się zdanie – afirmacja: Cieszę się codziennością🙂 Boskie:)

Na koniec chcę napisać, że poczułam potrzebę zmiany formuły tematu tygodnia na to, co wspominałam na początku: chcę by to były intencje na dany tydzień, a nie temat jako zadanie. Dziś, jak o tym myślałam, to poczułam, że w intencji jest ogromna moc: nie tyle skupiam się na obserwowaniu, jaka jestem, jak robię, ile na kreowaniu rzeczywistości i przemianie tego, co mi już nie służy poprzez wdrażanie nowych słów, myśli, zachowań – tak naprawdę dalej się obserwuję, tylko jest to w tle, nie na pierwszym planie, a od razu wdrażam to, co chcę – wow!

Intencja na kolejny tydzień brzmi: Dużo się śmieję i wszystko zamieniam w żart:)