Archiwa tagu: terapia mocnego trzymania

Tydzień 1 – moje emocje – relacja

No i mija pierwszy tydzień mojego wyzwania.. Czas na pierwszą relację z moich doświadczeń:) Na początek napiszę,że jeśli tak ma się zakończyć pod względem mojej energii większość tygodni w ciągu tego roku, to za rok będę dużo dalej, dużo głębiej, dużo wyżej – wow, to się będzie działo!! Domyślam się, że nadejdą też trudniejsze tygodnie, wtedy to, co przeczytam dziś, może pomoże mi wtedy wstać?

Nawet nie wiem od czego zacząć.. Dużo się wydarzyło, dużo się działo.. Były różne momenty, niektóre bardzo trudne, jednak to, co chyba najważniejsze to to, iż niezależnie od sytuacji czułam w stosunku do samej siebie sprzed kilku dni dużo spokoju, w wielu momentach reagowałam uśmiechając się do siebie, śmiejąc się głośno czy zabawnie komentując siebie czy innych. Np. w środę byłam mega rozproszona, rozkojarzona, ciągle coś zapominałam, a ja po prostu śmiałam się z tego:) No, to ogromna zmiana w stosunku do tego, jak sobie przypomnę, jak było.. Kolejna ważna rzecz, od ostatniego piątku lżej się budzę i znacznie lżejsza:) Teraz budzę się około 6, a zaczynam ćwiczenia duchowe, opisane w poprzednim wpisie jako rytuały poranne, ok 7.30, a wcześniej ciężka budziłam się ok 7.30-8.00.. Tylko jednego dnia padłam jak kawka ok 21.30 i spałam mocnym snem bez przerw do 7.30. A dziś obudziłam się o ..3.20.. 2 godziny leżałam próbując jeszcze zasnąć, aż w końcu wstałam o 5.30 i zrobiłam rytuały, popisałam trochę moją książkę, a teraz piszę tutaj! Pewnie gdybym miała dostęp do netu z rana, to wpis byłby teraz na ukończeniu (jest 9.00). I co ważne – czuję się bosko!!

Codziennie minimum 4 razy dziennie, jak dzwoniła piękna melodia https://www.youtube.com/watch?v=ps43KwRm6pQ z telefonu (ustawiony alarm:), jak nie częściej, to zatrzymywałam się i sprawdzałam, co czuję. To, co zauważyłam to to, iż niezależnie co czułam, a zwykle to był spokój, to czułam równolegle napięcie w głowie. Czuję, iż to napięcie głównie wynika z nadmiernego myślenia – przez większość czasu gadam ze sobą w swej głowie, analizuję, przyglądam się słownie poprzez dyskusję sama ze sobą..To tez pokazuje, że ten spokój nie jest w pełni spokojem – mam po prostu zdecydowanie mniejsze napięcie i szamotaninę emocjonalną niż wcześniej. Często „przyłapywałam” swoja minę i korygowałam na delikatny uśmiech, co czasami mnie rozbawiało:) W ogóle częściej śmiałam się z siebie czy w sytuacjach, jak mi coś nie wychodziło, kiedy wcześniej częściej się denerwowałam i podkręcałam negatywnie. Po raz enty doświadczyłam kilkakrotnie, iż jakiekolwiek nakręcenie mi nie służy.. W sobotę jechałam do Białegostoku i miałam rano busa z Łap, do których miała mnie podrzucić kumpela. Ja już byłam gotowa godzinę wcześniej, a one – kumpela z dziewczynkami – były w proszku i zaczęłam się denerwować. Zatrzymałam się na chwilę, poczułam swoją panikę, że nie zdążę i wróciłam do tu i teraz. Ustaliłam sobie godzinę, o której maksymalnie powiem im, że mają się szykować i tak zrobiłam. Nawet nie musiałam, bo wtedy samo się zadziało:) Byłyśmy znacznie przed czasem, tak swoją drogą:) Kolejne nakręcenie to grzybami w trakcie spacerów. Po raz pierwszy w tym roku poczułam grzyby i zbieram, jak rosną przy drodze, głównie dla mojego szwagra, który je uwielbia:) I idąc na codzienny spacer zaczęłam się nakręcać wypatrywaniem ich.. To mnie spinało, więc w końcu zaprzestałam to robić (stopniowo każdego dnia..), choć dalej się cieszę, jak na nie wpadnę:) Jakkolwiek z powrotem zaczynam się cieszyć po prostu zwykłym spacerem:)

Najważniejsze wydarzenie miało miejsce w niedzielę. Wtedy najpierw kumpela powiedziała mi trudną rzecz o mojej energii. To, co mi się spodobało, iż po prostu zrobiło mi się smutno, jednak nie poczułam odrzucenia, jak zwykle w takich sytuacjach, ani się z tą informacją nie boksowałam. Poszłam na spacer i spokojnie się temu przyjrzałam. Poczułam, że trochę inaczej to widzę niż kumpela i jednocześnie w końcu podjęłam decyzję, że jestem tu do około 1 października, co zakomunikowałam kumpeli. Wydawało się, że jest w miarę ok, z lekkim dystansem, a to była cisza przed burzą.. Okazało się, ze któregoś dnia nie sprawdziłam, iż jej dziewczynki, z którymi wstawiłam pranie, nie otworzyły suszarki z wysuszonymi skarpetkami i po kilku dniach zaczęły one śmierdzieć.. To stało się zaczątkiem kłótni, w której kumpela zarzuciła mi, że olewam sobie mieszkanie z nimi. Była w tym prawda, co przyznałam – byłam zmęczona niektórymi ich zachowaniami, które mnie zniechęcały do angażowania się całą sobą. Kumpela trochę poleciała i powiedziała o wiele słów za dużo, za co mnie następnego dnia przeprosiła. I choć całość była trudna, to jednak uzdrawiająca, bo nad ranem uświadomiłam sobie, iż moja niechęć miała źródło dużo wcześniej – w sytuacji, w której kumpela po raz trzeci mnie odrzuciła i wyrzuciła ze swojego życia. Ja to uzdrawiałam i wydawało mi się, że już jej wybaczyłam i czuję, że tak jest, tyle, że lęk pozostał, tym bardziej, że wcześniej dawałam aż za dużo z siebie, nie zawsze słuchając siebie. Teraz znacznie bardziej słucham siebie, tyle, że jeszcze robię to poprzez walkę o siebie.. Do czego zmierzam? Dzięki tej sytuacji ujawniłam uczucia, które czułam i miałam świadomość, tyle, że trudno mi było podzielić się z nimi z kumpelą. To odkrycie „tajemnicy” uwolniło masę mojej energii i zaczęłam zupełnie inaczej funkcjonować.. To też było pierwotną przyczyną całej tej szamotaniny, pogłębionej przez fakty, o których pisałam w pierwszym wpisie.. Prawda uwalnia – jak to kiedyś powiedzieli moi Mistrzowie i po raz enty doświadczam tej prawdy na sobie:) Już dawno – po ujawnieniu moich długów postanowiłam nie mieć tajemnic, bo zatrzymuję energię, która mogłaby pójść w rozwiązanie sytuacji.. No właśnie, ja mam jeszcze trudność powiedzenia o niektórych uczuciach osobom, na których mi zależy.. I to jest słowo – klucz: zależność.. Dzieje się to z osobami dla mnie ważnymi, które z różnych względów stawiam czasami wyżej niż siebie. Teraz jest to jeszcze w pewnych aspektach, nie w całości, jednak i tak wpływa to na relacje.. Tych osób jest coraz mnie, coraz mniej mam takich zachowań, jednak ich siła jest przeogromna w dalszym ciągu.. W związku z tą sytuacją chciałabym się z Tobą podzielić 4 rzeczami:

  1. w niedzielę, kiedy było mi tak trudno, a z kumpelą w tym dniu nie znalazłyśmy porozumienia, jej córki wpadły na pomysł otworzyć „Kwiat Lotosu” i w zamian za parę złotych (zbierały na figurki koni) zaproponowały masaż, koncert na misach, zrobienie tatuażu (mazakami), zrobienie portretu oraz zakup kilku drobiazgów, własnoręcznie zrobionych; wykupiłam pakiet 4 pierwszych usług i to było błogosławieństwo na mój stan! to niezwykłe, jak dziewczynki zostały natchnione, by zrobić coś, co mnie wsparło! A jeszcze Laura zaczęła mnie na maksa rozśmieszać, kiedy Patka robiła mi portret, bym się uśmiechnęła.. Do tej pory kręcę głową, jak działa pole:)
  2. w poniedziałek „zamroziłam” sytuację z kumpelą: wzięłam kartkę papieru, napisałam datę, opisałam całą sytuację, jak, gdzie, kiedy i moje uczucia, a kartkę wrzuciłam potem do zamrażarki, kiedy kumpela wróciła z pracy – przeprosiła mnie! To był dla mnie szok!! Już nieraz doświadczyłam dobrodziejstw tej techniki, więc Ci ją polecam – zamroź to, co trudne! Tak zrobiłyśmy z kumpelą z niejedną sytuacją z jej byłym i one – te sytuacje – jakby przestały istnieć! Jednak w którymś momencie, kiedy poczujesz, spal te kartki.
  3. Któregoś dnia słuchałam wspaniałego webinaru Marii Nowak – Szabat pod tytułem „20 lekcji na 2020 rok”. Dzieli się tam ćwiczeniem „Dokańczanie przeszłości”, którego autorem jest Michael Hyatt. Celem tego ćwiczenia jest wyciąganie z przeszłości, szczególnie z trudnych doświadczeń, czegoś bardzo wartościowego. Ja wspomnę tylko o jej kluczowym czynniku, jakim jest mieć bardzo jasno przed oczyma sytuację, ten okres czy to zdarzenie, które jest trudne, zmieniło naszą przyszłość, nasze plany. Następnie pomyśleć sobie, że w tym wydarzeniu jest dla nas okazja, jest lekcja, która mówi ci o tym, co warto, byśmy zrobili inaczej, np. co dobrze jest przestać robić lub a co dobrze zacząć robić i to zapisać w postaci pozytywnej, bez słowa „nie”. Ja dotychczas robiłam tak, tylko, że sobie tego nie zapisałam, by do tego móc wracać, więc zrobię to teraz. Moja lekcja z tego doświadczenia: Zawsze mów prawdę, szczególnie o swoich uczuciach, nawet jak jest to trudne, niewygodne, zanim to urośnie do mega trudności. Prawda uwalnia, a dzięki temu odnajdziesz energię, moc i jasność, jak rozwiązać tę sytuację czy zachować się w danej relacji.
  4. Jest prawdopodobne, iż na głębokim poziomie uzdrowiłam moje poczucie odrzucenia w trakcie sesji z Jolą (https://atelierprzemian.com), bo pomimo trudności doświadczenia z kumpelą, a jest mi ona bliska, a jak wspomniałam odrzuciła mnie w trakcie naszej znajomości już 3 razy, po raz pierwszy nie wzięłam tego przeciwko sobie i nie wzbudziło się we mnie poczucie odrzucenia. To niezwykłe i uwalniające! To pokazuje ile nosimy za nasz ród, a możemy to puścić:) Boskie uczucie! Nie ma co oceniać danej osoby, która w naszym odczucie zrobiła coś trudnego, bo zrobiła to na głębszym poziomie po coś:) Haczymy się z kimś i tylko w tych obszarach, gdzie mamy pasujące w sercu rany i haczyki z drugiej, odpowiadające tym „dziurom”.. To są okazje do uzdrowienia, chociaż bardzo to zwykle boli – nieraz to dalej odczuwam..

Dostałam w ciągu tygodnia 2 cudowne przykłady osób, które ze śmiechem i lekko reagują w napiętych sytuacjach. Jedną z nich jest Katerina Perłowa, która gra na misach i gongach – w różnych sytuacjach będę sobie przypominać jej sposób reakcji na niespodzianki w trakcie koncertu, na którym grała wraz z Justą (która to organizowała z okazji urodzin swego Taty) – niezwykły żywy obraz:) A druga jest bohaterką książki, którą w tym tygodniu zaczęłam czytać.. Tak, tak, znaki przychodzą z różnych stron i w różnej postaci:) Cudownie:) Tu przychodzi mi myśl, bym nauczyła się dbać o siebie z lekkością, a nie z ciężkością poprzez walkę i chronienie siebie..

Mam przyjemność mieć koncert mis mieć codziennie przed snem u kumpeli:) Zwykle mój umysł szaleje i jest aktywny w trakcie koncertu.. Zastanawiało mnie to, jednak mistrzowie powiedzieli, iż taka jest na dziś natura mojego umysłu i warto się otworzyć na informacje wówczas przychodzące. No i któregoś dnia przyszła do mnie informacja, bym rozluźniła gardło.. To z napięcia tej części ciała mam często srogi, twardy głos.. Skojarzyło mi się, że ostatnio 2 razy miałam kontakt bezpośredni na białym śpiewie i pośredni jadać z jednym cudownym małżeństwem z ludźmi zajmującymi się emisją głosu.. Około 20 lat robiłam taki kurs, ale nic z niego nie pamiętam.. Czas chyba odświeżyć to doświadczenie:)

Na co dzień to, co mi pomaga, to kontakt z przyrodą. Codziennie chodzę na minimum półtorej godzinny spacer. Początek zwykle jest pełen radości, bo mój pies, choć 13-letni, to jak szczeniak zaczepia Kamię, 4-letnią sukę, z którą się bardzo lubią. Najciekawsze jest to, że on dopiero od niedawna tak robi.. Kolejny nauczyciel radości w moim życiu:) Któregoś dnia przyszło mi takie porównanie z przyrodą, iż natura nie tylko jest piękna i spokojna. Jej częścią są burze i tornada, które wiele niszczą.. Są różne zwierzęta – łagodne sarny i drapieżne koty.. Nawet u Justy każdy kot (a ma ich 3) są różne i Ksena, choć potrafi drapnąć i warczeć, jest akceptowana przez swoich właścicieli.. Stąd może czas przyjąć i zaakceptować siebie całą, wraz ze złością i innymi czasami trudnymi cechami.. Każda z nich ma swoją drugą stronę, jest po coś, daje jakieś korzyści.. Któregoś dnia inna kumpela powiedziała o mnie, że jestem nauczycielem złości.. Może tak własnie jest? Zobaczymy, będę się temu przyglądać:) A to, co na co dzień w szybki sposób mi pomaga poukładać myśli to układanie drewna w drewutni – niezwykle mnie to wycisza:)

Jeszcze wydarzyło się coś niespodziewanego. Zapisałam się na darmowy kurs „Dharma” z Agni – Ajurweda (https://agni-ajurweda.pl) i.. Zapisałam się tak naprawdę po raz drugi. Za pierwszym razem nie doszły do mnie nagrania i zadania, proponowane przez Marię Nowak -Szabat, ale przysłała mi je kumpela i je wtedy zrobiłam. Pierwsze – poprosić 5 znajomych o 5 moich unikalnych cech było boskie i wzruszające (dostałam więcej cech i od większej liczby znajomych:)), drugie – zrobienie kart mocy zrobiłam, ale wtedy nie dokończyłam, a trzecie napisanie pracy swoich marzeń, czyli co bym robiła, gdybym nie potrzebowała pieniędzy, zrobiłam ponownie. Tym razem ciut głębiej, i pojawiło mi się coś, co mnie trochę zaskoczyło.. Na dziś przytoczę to, co napisałam w komentarzu pod tym zadaniem:

to ćwiczenie mocno pracuje we mnie i to, co krąży, choć to może mało konkretne, a jednak to to poczułam, że chcę dalej dzielić się sobą – swoją energią, wiedzą, swoim działaniem, swoimi inspiracjami, swoim doświadczeniem i dać przestrzeń do wspólnego doświadczania codzienności przy wspólnym gotowaniu, rozmawianiu, tworzeniu, byciu w naturze czy milczeniu przy jednoczesnym- co dla mnie ważne – dbaniu o siebie, byciu prawdziwą, autentyczną. Zwykłą codzienności zmienić w niezwykłą zabawę życiem:)

Zaskoczyło mnie, bo jednak pojawiło się nazwijmy to „praca z ludźmi” (na teraz nie znajduję innego określenia), coś, co myślałam, że po latach prowadzenia gabinetu psychoterapeutycznego nie wróci, a jednak.. fakt faktem zupełnie w innej odsłonie, w doświadczaniu codzienności, jakkolwiek.. będę się temu przyglądać:) dodam tylko, że to, co obudziło mnie dziś o 3,20, to myśl, że może mam jednak zapisać się na 9-miesięczny kurs Dharma, by w procesie przyjrzeć się swojej misji – może to to? Dziś przyglądam się temu, mam czas do wtorku:)

Przypomniało mi się, że dostałam jeszcze jedną inspirację, którą chcę zrealizować w ciągu tego roku: Warsztat Terapii Mocnego Trzymania. Przeżyć na nowo swój poród będąc mocno objętą:)

A temat na kolejny tydzień to: Moje myśli – co mówię do siebie i innych, kiedy nic nie mówię.. -przyjrzeć się im, świadomie je łapać, ciekawe, co z tego wyniknie:) Powiem szczerze,że rano miałam chwilę zastanawiania się, miałam kilka pomysłów i mój umysł lekko szalał.. Na następny tydzień chcę przed snem w czwartek dać intencję, by obudzić się z tematem tygodnia:)

A na sam koniec, kiedy już zamknęłam ten wpis, przyszła mi myśl, by może napisać do Marysi z Agni – Ajurweda, by podzielić się, jaką jej praca poprzez webinary i udostępnienie ich w Przystani stały się dla mnie inspiracją? Pochodzę z tym i poczuję..