Archiwa tagu: To też przeminie

6 tydzień – Jestem na TAK! – relacja

Przyznaję – nie mam weny do pisania.. Piszę, bo choć dziś mi się nie chce i nie wiem do końca co napiszę, to może jednak za jakiś czas będę sobie wdzięczna, że jednak pisałam co tydzień relacje:)

Rano nie zdążyłam nic napisać, a teraz jak spojrzałam na tytuł i to, co napisałam, to śmiać mi się chce! Piszę, jestem na tak, a zaraz potem na nie.. I tak czasami ze mną jest, jakkolwiek cieszę się, że się z tego śmieję – duży postęp:) Często jestem na tak, tak po prostu, jednak, jak ktoś mnie czymś zaskakuje (a świadomie lub nie oczekiwałam czegoś innego) albo kiedy ktoś w moim odczuciu mnie krytykuje, lub mam swój sposób robienia czegoś, a ktoś, w moim odczuciu, próbuje mi coś narzucić, to w pierwszym odruchu jestem na nie, a dopiero po chwili w większości przypadków zmienia się na tak. Inna kwestia, że mam bardzo wrażliwy i mega szybki układ nerwowy.. Jeszcze nie przemyślę odpowiedzi, a moja reakcja z ciała jest na nie często.. I nie jest to intuicja, tylko chyba jakiś nawyk chronienia siebie – tak silny, a jednocześnie szybki, że nie ogarniam tego świadomością.. Kiedy to piszę tak mi się refleksyjnie smutno zrobiło.. Świadomie chcę inaczej.. Nawet dziś do południa wyszła bardzo ważna rozmowa. Okazało się, że pomimo, iż czuję się tutaj ogólnie na luzie i w moim odczuciu – w porównaniu do samej siebie – rzadko się spinałam i odbierałam coś do siebie, to i tak okazało się, że odbierają mnie jako przewrażliwioną i boją się mi coś powiedzieć, by mnie nie urazić.. Zrobiło mi się przykro, bo ja tak nie chcę być odbierana. Chcę, by każdy czuł się przy mnie swobodnie (i tak często jest na szczęście), jednak po coś jestem u tych ludzi. Mam kolejną okazję do wzrostu:) Pani Danusia określiła moją postawę jako mimozę, więc koniec z mimozą:) Obydwojgu to lekko powiedziałam – chcę się uczyć dystansu do siebie i nie brać wszystkiego do siebie:) Karty zostały odkryte, więc jest duża szansa na to!! Super:)

W tym tygodniu z lekkością zrobiłam sobie po raz drugi autodiagnozę dosz wg ajurwedy. Po raz pierwszy robiłam to w lipcu, ale coś mi nie pasowało i chciałam po raz drugi i większości się pokryła z tym, co za pierwszym razem uzyskałam. I wyszło, że jestem innymi doszami na poziomie ciała, a innymi na poziomie umysłu i właśnie – raczej jestem dwudoszowa na poziomie ciała – pitta z kaphą, a na pewno dwudoszowa na poziomie umysłu – vata z pittą.. I ten drugi wynik mocno mi tłumaczy moje wyzwania w tym wcieleniu i błędne koła w reakcjach.. Fajne było to, ze tak po prostu lekko tę autodiagnozę zrobiłam – lekko do tego zmobilizował mnie warsztat „Odporność z ajurwedą„, na który się niespodziewanie zapisałam, głównie dlatego, że mają być zalecenia dla dwudoszowców, a wtedy czułam, że taka jestem, a po drugie cena była przystępna i to jeszcze na pół, bo mogłam kogoś zaprosić do kursu i podzielić się kosztami:) Dzieje się , dzieje:)

Dodam tylko jeszcze jedno: przyszło mi zdanie, które kiedyś usłyszałam, a które czasami sobie mówię, bo ułatwia przejście różnych niespodzianek. Jest ono proste: „To też przeminie”🙂 Dotyczy zarówno pozytywnych momentów w życiu, jak i tych trudnych:)

Na ten tydzień poczułam, że nie chcę ustalać konkretnej intencji, ile nadawać ją różnym czynnościom w ciągu dnia, jak i całemu dniu na sam jego początek. Po prostu niech to będzie tydzień uczenia się intencji:)