Archiwa tagu: Transerfing rzeczywistości

19 tydzień – po prostu jestem – relacja

Szczerze napiszę, że piszę z rozsądku, z głowy, bo na jakimś poziomie nie chce mi się pisać.. Piszę, bo trochę się zadziało i może warto o tym wspomnieć? Też w ten sposób sprawdzę, czy rzeczywiście warto pisać pomimo .. pomimo, że nie chce mi się:))

Ten tydzień zaczął się lekko i radośnie:) Wróciłam jak na skrzydłach (choć mi się nie chciało.. jaki znajomy tekst..:) – uskrzydlona towarzystwem, odpoczynkiem, odpuszczeniem:) To było takie fajne uczucie:) To sprawiło, że byłam pewniejsza, rozmowniejsza, a także głośniejsza:) To, co mnie przestraszało – impreza z okazji urodzin „szefa”, przyjazd gości, który w mej głowie urósł do tłumu, przygotowania w kuchni – okazało się lekkie i spokojne:) Na imprezę raptem przyjechały z daleka 2 osoby (w sumie świętowało 7 osób wraz z jubilatem), z których jedna całą imprezę od strony kulinarnej przygotowała! Ta kobieta jest niezwykła – boska w swej prostocie, a jednak pięknie realizująca swoją misję: uwielbia gotować i po prostu z lekkością to robi:)) A jednocześnie z dystansem i humorem podchodzi do różnych sytuacji, a siedząc cały dzień w kuchni po prostu przyciąga do siebie obecnych mieszkańców.. I tak siedzi przy niej czasami jedna, a czasami cały tłum i się po prostu rozmawia, gada o wszystkim i o niczym.. 🙂 Dzięki niej całość nabrała lekkości i po prostu się wydarzyła, choć, co szczerze mnie zaskoczyło, nie usiadła do stołu z całym towarzystwem.. Takie trochę dziwne tu panują zasady.. Ja też stałam się służącą podającą do stołu, co mnie rozbawiło! Kiedyś bym taką sytuacją była wkur.. i upokorzona, a teraz bosko było doświadczyć dystansu i rozbawienia i wolności, bo większość, jak nie wszyscy goście nie odnaleźli by się w takiej sytuacji, nie potrafiliby z lekkością służyć innym i podawać do stołu:) Poczułam się jak kopciuszek czy jakoś tak, tyle, że bez balu:)) Za to po podaniu już wszystkiego do stołu, miałyśmy prywatną 4-osobową (w urozmaiconym wiekowo kobiecym składzie: 16latka, 45latka, 60latka i 72latka:) lekką imprezę w kuchni:))) Taka scena jak z bajki – na górze arystokracja baluje, a w podziemiach w kuchni toczy się drugie życie:) Bardzo mi się podobało – ciąg dalszy bycia w towarzystwie:) Nastolatka była gościem – niechętnie widzianym przy głównym stole (smutne), więc nas opuściła, natomiast z pozostałymi stworzyłyśmy zgrane trio, które w niedzielę wspólnie zrobiło makaron do rosołu, a w poniedziałek – pierogi! Super to była przygoda, niestety do czasu.. Bańka mydlana padła w środę, kiedy jedna z nich coś mi nagle zarzuciła, co było tak absurdalne, że mnie zatkało. W tym samym czasie miałam od jakiegoś czasu oziębienie relacji z owym szefem – jubilatem, którego po prostu lubiłam, a on od jakiegoś czasu mnie odrzucał, co ja ze swoją wrażliwością energetyczną odczuwałam i czułam mocno. To mnie przygnębiało, a napaść Marianny sprawiła, że się rozpadłam i zapadłam w sobie na 2 dni.. Na szczęście sięgnęłam po wsparcie i poprzez Kroniki Akaszy dowiedziałam się od Mistrzów, iż odpaliła mi sie trauma odrzucenia przez tatę. Zaskoczyło mnie o tyle, że wydawało mi się, że odrzucenie już w pełni uzdrowiłam, a jednak.. A jednak jeszcze coś zostało i potrzebowało uzdrowienia, co kumpela poprzez Kroniki uczyniła.. Bony, od razu lżej się zrobiło, więcej energii i luzu.. Z Marianną za niedługo relacje wróciły do normy, niestety z szefem nie bardzo. Choć mu dodatkowo pomagam w stajni – niewiele, bo niewiele umiem – to po prostu mnie ignoruje lub sztorcuje za byle co.. N a razie po prostu go unikam, jednak dzięki temu podjęłam już decyzję, iż maksymalnie z końcem lutego odchodzę stąd. Przywołuje teraz nowe miejsce, gdzie chcę pomagać i być przyjęta z radością i życzliwością i już:)

Wspomnę jeszcze o 2 wydarzeniach – w jakiś sposób podobnych, a jednocześnie odmiennych:) W czwartek miałam pierwsze z 6 spotkanie online w kręgu z Justyną De Prado, moim coachem:) Co ciekawe pracujemy na bazie „Transerfingu rzeczywistości”, książki, o której ostatnio wspominałam i tworzyłyśmy tzw. slajd, czyli inaczej obraz z przyszłości, w jakiej się chcemy znaleźć:) Ponownie pracuję nad moim domkiem, w którym chcę zamieszkać z partnerem:) Niesamowite, jak to się składa:)) No i za tydzień w czwartek zaczynam półroczny program Złoty Krąg z Dorotą Jesiołowską – Sołoduchą, który ja tak naprawdę zaczęłam w połowie grudnia, a o czym już pisałam. , Już wtedy poczułam, że zyskam więcej, no i już tak jest! Po pierwsze miałam minisesję 1:1 z Dorotą wtedy w połowie grudnia. Po drugie odbyły się już 2 spotkania, które były w promocyjnej cenie, ale za miesiąc – w sumie 2 spotkania, a właściwy program zaczyna się od lutego, a ja te spotkania miałam bez dodatkowych opłat:) Po trzecie – dostałam kurs Rekalibracje, a teraz jeszcze poprosiłam o „Złam kod zarabiania, który też otrzymałam:) No i na koniec ostatnio dostałam wiadomość głosową od Doroty, która wyraża mi wdzięczność, bo moje zaufanie sprawiło, że dzieje się to, co się dzieje:)) Po prostu BOSKO!!

Czuję też, że zmienia się moja relacja z Justą z Podlasia, że się zbliżamy i tworzymy nową jakość relacji i to tez pokazuje zmiany we mnie:)

Cieszę się, iż pomimo początkowej niechęci, jednak zdecydowałam się napisać kilka słów o ostatnim tygodniu, w którym tez odpuściłam Internet, a więcej byłam z ludźmi:) Teraz mam jeszcze maksymalnie miesiąc przed sobą, by skorzystać w pełni z tego, co oferuje mi to miejsce i czas:)

to był tydzień pełen zaskakujących wrażeń – taki uzdrawiający chaos, jak to wyciągnęłam z moich kart:) Aa, dostałam jeszcze kamienną piękną kulę od Justy – tydzień niespodzianek:)

Hmm, i jaki ma być kolejny temat tygodnia? Sama nie wiem, może po prostu niech się dzieje🙂

17 i 18 tydzień – Błogosławię Ciebie, Tobie i w Tobie – relacja

Hmm, właśnie wpisałam sobie temat, jaki ostatnio sobie nadałam, no i.. tak naprawdę te 2 tygodnie upłynęły pod zupełnie innym hasłem: odpoczynek, odpoczywam, leniuchuję – co wolisz:))) Wpisując ten temat uzmysłowiłam sobie, że w ogóle o tym zapomniałam.. niestety.. fakt faktem wpisałam te słowa w stopce mailowej – nie wiem, czy się to tak nazywa, chodzi mi o to, ze do każdego, do kogo wysyłam maila, te słowa są na końcu, na pożegnanie, przed moim podpisem imiennym:) i to na razie wszystko w tym temacie.. szkoda, że to mi wyleciało z głowy – i to całkowicie! Po części dlatego, iż zaraz następnego dnia po wpisie wyjechałam do kumpeli na Podlasie, gdzie miałam być maksymalnie tydzień, a ostatecznie wróciłam wczoraj, po prawie 2 tygodniach:)) I choć pojechałam do pracy, bo pomagałam kumpeli ze złamaną ręką ogarniać przestrzeń i po remoncie kuchni, to ogólnie dla mnie to był wyjazd wypoczynkowo – towarzyski:)) I chyba tego mi było trzeba:))

Mało czasu spędziłam przed kompem i moimi internetowymi kursami, za to rozmawiałam, chodziłam z 3 psami na spacer do lasu pełnego śniegu, grałam w świnki, kolorowałam kolorowanki (oo, wstawię 2 moje dzieła z tego czasu;))) i dużo spałam:) moja dusza nieźle harcowała w tym czasie:) I to było ważne i mi potrzebne – potrzebne dla mojego umysłu 🙂 A, i jeszcze inspirowałam ajurwedą i analizowaliśmy dosze u każdej z osób – w ten sposób trochę sobie poćwiczyłam:) No i jeszcze w związku z tym, iż montaż kuchni się przedłużał, to wyjątkowo uaktywniło się życie towarzyskie, czego normalnie nie ma, i odwiedziłyśmy kilka osób z jej grona w Białymstoku:) W sobotę tydzień temu niespodziewanie morsowałam!! Co uwielbiam, więc się ucieszyłam z takiej możliwości:) I choć nie miałam nic przy sobie, to i tak wiedziałam, że to zrobię:) Jakkolwiek udało się od dziewczyny, u której właśnie byłyśmy, pożyczyć strój i ręcznik i przygoda w pełni się udała:)

Przeżyłam 30 stopniowy mróz i nawet zamarznięcie wody w jednym kranie – na szczęście w drugiej łazience była woda cały czas:) To mi przypomniało, że jeszcze nawiozłam się drewna do domu i pod dom, bo szło jak woda w te mrozy! Kumpela w nocy wstawała, by podtrzymać ciepło w domu:) Ja uwielbiam mieć kontakt z drewnem – nosić, układać, przewozić taczką, stąd to dla mnie był kolejny pomysł na aktywny odpoczynek:))

Co ciekawe zawsze u tej kumpeli sporo czytałam – ma mnóstwo ciekawych książek. Tym razem w ogóle nie miałam na to ochoty – wolałam kolorować:) A jednak ostatnie 2 dni spędziłam w książce, którą polecała Maria Nowak – Szabat. W sumie jest jej 9 tomów – chodzi o „Transerfing rzeczywistości” (autor: Vadim Zeland), a ja czytałam 3:) Kumpela zamówiła go po wysłuchaniu webinaru Marii o wahadłach, opisanych w 1 tomie. Zamówiła 3, bo w innym webinarze ten właśnie tom polecała Maria, gdyż jest w nim sedno relacji międzyludzkich i chyba w sumie tak jest:) Niezła książka, jednak nawet nie powtórzę treści, bo ja to czuję, częściowo już po prostu stosuję, jednak trudno mi to ubrać w słowa. Jakkolwiek to o czym pisze autor, znajduje się również w wielu innych książkach duchowych, tylko inaczej ujęte:) Jakkolwiek warto się z tą pozycją zapoznać:) Mam poczucie, że dzięki tej lekturze jeszcze łatwiej mi będzie realizować mój główny cel, by zamieniać złość w radość:) No i dostałam kilka jeszcze odpowiedzi:)

A na koniec, jak wczoraj wróciłam z wojaży, to przeżyłam magiczną chwilę otwierając paczkę z Empres.pl z kamieniami i talią kart, zakupionych spontanicznie w sylwestra:) Boska była chwila zakupów, a magiczna oglądania owych zakupów! Paczka zapakowana była w szary papier, owiązana sznurkiem, z naklejką „Czekałam na Ciebie, otwórz mnie!”, co jeszcze bardziej podkręcało ten magiczny czas:) Taka miła odmiana po paczkach zawiniętych w tony plastiku.. Kamienie, które zakupiłam w zestawie na bogactwo są cudowne! To pierwsze kamienie, które mnie zawołały, które sama kupiłam.. Do tej pory kamienie mnie nie kręciły.. Mam kilka – dostałam je od różnych osób, w tym mój ulubiony kamień anielski (selenit) od Siugi:), jednak w sumie kamienie to nie moja bajka.. To może się zmienić dzięki tym, które do mnie przyszły – po prostu mnie zawołały:) I jeszcze dostałam boski kryształ górski w ramach przeprosin za zbyt późno wysłaną paczkę – cudnie:)) Czasami warto poczekać:)

Myślałam, że tym razem to będzie krótki wpis, a co piszę, to mi się coś jeszcze przypomina.. Dopiszę jeszcze 2 rzeczy. Pierwsza to ta, iż od 1 stycznia codziennie słuchałam jednej z 21 medytacji balansujących Vatę, stworzonych przez Marysię z Agni-Ajurweda i to było cudne doświadczenie! Są takie piękne, poruszające, wspierające, inspirujące, kojące.. Po prostu WOW! Na szczęście mam je na dysku i dalej będę kontynuować to boskie doświadczenie!! I na tym też upłynął mi czas u kumpeli:))

Kolejna rzecz, jaką chciałam się jeszcze podzielić to to, iż stworzyłam kolejny filmik ze zdjęć z muzyka w tle i jestem z tego dumna! To nie jest dla mnie łatwe, bo praca na kompie mnie wkurza, szczególnie jak nie pracuje on tak szybko, jak ja:) Były momenty, iż chciałam rzucać tym sprzętem, na którym teraz piszę.. Oj, było różnie, jakkolwiek udało się! Pewnie można byłoby go dopieścić, jednak dla mnie to już było wystarczająco – i tak bosko, iż mimo to i późnej pory jak dla mnie (jest 21.30), to ja jeszcze piszę ten wpis.. Jednak przypomniałam sobie, że dziś piątek i to zadziałało mobilizująco:)

Ten czas kończę z większym otwarciem na ludzi i z większą przestrzenią i lekkością w sobie i choć ani odrobinę nie zrobiłam tematu sprzed 2 tygodni, to i tak mam poczucie, że idę w dobrą stronę:) A błogosławić każdego, z kim się spotykam i każdego, do czyjego domu wchodzę, bo tak miało być, jeszcze się nauczę – w eterze już to jest:))

Nawet nie wiem, jaki temat dać sobie na kolejny tydzień (lub dwa:)) Chciałabym po prostu być – być blisko siebie, być tu i teraz, być w obecnej chwili, która jest w danym czasie, być – naprawdę BYĆ – kiedy z kimś rozmawiam, więc może po prostu jestem? 🙂 Jak tak dalej pójdzie, jak ostatnio, to i tak może pojawić się co innego w działaniu:)) Ciekawa jestem, jak to będzie:)