Archiwa tagu: zmiana

Mała śmierć – duża zmiana

Dziś wydarzyło się coś co zmieniło moje podejście do tego bloga. Po prostu moja strona niespodziewanie została zablokowana i zniknęła.. Jeszcze wczoraj pisałam wpis, strona normalnie się otwierała, a tu nagle nie mogę zapisać wpisu, a kiedy wchodzę na bloga – tekst sugerujący, że strona nie istnieje.. Ta chwila kiedy przez moment zastanawiałam się, co dalej – czy będę miała do czego wrócić uświadomiła mi kilka rzeczy.

Po pierwsze ważna była moja reakcja – trochę zaskoczenie, w sumie spokój i akceptacja. To dla mnie o tyle ważne że często w takich sytuacjach reagowałam niepokojem i złością – to dla mnie potwierdzenie zmian, jakie zachodzą we mnie. Z drugiej strony kiedy dotarło do mnie, że mogę jej nie odzyskać, to najpierw poczułam ulgę i na swój sposób ucieszyłam się, bo czasami zastanawiam się, czy powadzenie tego bloga ma w ogóle sens.. Niewiele osób ją na dziś odwiedza, a komentarze w 99 % zostawiają roboty.. Inspirację do założenia tego bloga, jak i jego utrzymania dostaję od moich Mistrzów poprzez Kroniki Akaszy. Nawet miałam myśli, żeby oddali mi pieniądze które w tym miesiącu zapłaciłam za kolejny rok utrzymania domeny i serwera. Jakkolwiek po chwili poczułam, że gdyby wszystko co do tej pory stworzyłam, by naprawdę zniknęło to jednak dałabym sobie ponownie szansę i na nowo – już trochę inaczej – poprowadziłabym tęczowego motyla, by rozwinął skrzydła, a ja razem z nim. Tu dla pełniejszego zrozumienia dodam, iż ja zdecydowanie cenię i wolę kontakt osobisty, na żywo z drugim człowiekiem. Dla mnie bycie w necie i obcowanie z komputerem jest obciążające. Doceniam bardzo jedno i drugie – choćby w ostatnich 9 miesiącach uczestniczyłam w wielu inspirujących kursów on-line i jak ktoś to czuje, może zrobić wiele cudnych rzeczy i jeszcze wspaniale na tym zarobić jednak to nie motywuje mnie do bycia w necie, szczególnie jak teraz wiosna w rozkwicie i robi się coraz cieplej.. Teraz mam raczej ruch od niż do netu i komputera.. Kręgi kobiet, w których uczestniczyłam i uczestniczę on-line, tylko mnie utwierdziły, iż zdecydowanie wolę formę na żywo w kontakcie i kiedy już osiądę chętnie zorganizuję coś, by móc poczuć kobiecą energię obok siebie:)

Robiąc relacje z realizacji mojego wyzwania „Od złości do radości” ostatnio poczułam, iż chcąc wspomnieć o różnych ważnych wydarzeniach, które wydarzyły się w danym czasie, nie wgłębiam się, tylko właśnie wspominam.. Zabrakło mi głębi.. I to miało jakiś sens, by móc po roku zobaczyć na ile co zrealizowałam, jednak to chyba cały czas mój umysł tego potrzebuje.. Dziś poczułam, iż chyba zrezygnuję z tych co tygodniowych (choć ostatnio to co dwutygodniowych) relacji – chyba wolę napisać coś rzadziej, o jednym czy dwóch doświadczeniach a jednak wejść głębiej w swoje przeżywanie czy refleksje i pisać o nich na bieżąco, a nie po jakimś czasie w formie krótkiej wzmianki, która brzmi jak „zaliczyłam”.. W ten sposób czuję, że mogę częściej dotknąć swojego serca i duszy, a może przy okazji czyjegoś.. Co kogo obchodzą co zrobiłam, a czego nie.. Nie potrzebuję nikomu nic udowadniać, a w pamięci i tak najmocniejszy ślad zostawią uczucia, doświadczenia, przeżycia, a nie spis, co zrobiłam, a co nie, a tak to trochę wyglądało przy pisaniu tych relacji.. Co najmocniej wywrze na mnie wpływ, to będę o tym pamiętać i po latach..

Chcę też mniej wstawiać zdjęć. Napiszę szczerze, że taki wpis ze zdjęciami to dla mnie ogromny wysiłek.. Samo utrwalanie boskich stworzeń jest fajne o ile mam przy sobie aparat fotograficzny (nie używam smartfona), a tego nie zawsze chce mi się brać, bo to zmienia spokojny, leniwy spacer w aktywność.. Jakkolwiek jak już zdecyduję się robić zdjęcia, jest to przyjemne, szczególnie jak się udadzą ujęcia i ich jakość:) Tyle, ze łatwo się takim sprzętem robi nawet kilkaset zdjęć w stosunkowo krótkim czasie.. Nie to co za czasów kliszy, kiedy sama klisza ograniczała ilość zdjęć.. Jednak potem trzeba te zdjęcia przerzucić na kompa, przejrzeć, wykasować, zmniejszyć rozmiar i wrzucić na bloga.. To często jest ponad moje możliwości psychiczne, by tyle czasu spędzić przy laptopie.. Może dla ciebie brzmi to nawet absurdalnie, kiedy „każdy” ma dotykowy telefon, siedzi na co dzień w komórce przeglądając stronę za stroną.. Dla Ciebie to może normalność, dla mnie nie.. Wolę dotykać kwiaty, drzewa, mojego psa, drugiego człowieka, ziemię i to zdecydowanie! Stąd trudno mi dzielić się moim widzeniem natury i jej cudów, choć jednocześnie bym chciała. Jednak ważne, bym robiła to z lekkością i radością więc wolę zrobić to rzadko, z opóźnieniem w stosunku do daty utrwalenia czegoś pięknego, by mieć w danym momencie fun i zabawę z tego:))) Pewnie w końcu wypełnię galerię zamiast tworzyć wpisy:)

Na tę chwilę czuję więcej lekkości i radości na myśl o tworzeniu na blogu:) Mam tez motywację, by zmienić rozmiar zdjęć w pierwszych wpisach, bo nie potrafiłam wtedy ich zmniejszać a nie zdawałam sobie sprawę, jak są duże, ile miejsca zajmują i blokują i co ważne – jak to może utrudniać ich przeglądania przez Ciebie, mój Czytelniku:)

Czasami musi coś umrzeć, by mogło powstać coś nowego:) Śmierć to zmiana postaci, nic więcej:) Czas na NOWE!

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ!